życie

Wpisy zawierające słowo kluczowe życie.


« najpopularniejsze słowa kluczowe

Dwa głosy w głowie :) Do góry nogami

O tak, te dwa głosy istnieją. Jeden to podświadomość, drugi to racjonalne myślenie. Każdy z nas rozmawia sam ze sobą w ciszy, w swojej głowie. Pytanie tylko, których odpowiedzi słucha i które wprowadza w życie. Sama po sobie wiem, że zazwyczaj wolałam słuchać podszeptów mojej podświadomości. Hamowała mnie przed działaniem, podpowiadała łatwe ale autodestrukcyjne rozwiązania, czasem nie do końca ucziwe ale usilnie próbowała mi wmówić, że postępuje dobrze. Ten drugi głos (racjonalny) odzywa się zazwyczaj chociaż nie chcemy go słuchać :) Ale podpowiada nam lepsze chociaż czasem trudniejsze postępowanie. To od nas zależy za którym głosem pójdziemy. Ale to czy nauczymy się je od siebie odróżniać zależy od naszej pracy i od przekucia fałszywych kodów na prawdziwe. Nie można iść za duchowym, życiowym przewodnikiem ze swojej głowy jeśli nie wierzymy w słuszność jego podpowiedzi :) Prosty przykład. Przechodzimy na dietę. Mamy swoje mocne pos (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Kartki z pamiętnika Do góry nogami

Zawieram nowe znajomości. Wychodzę z mojego kokonu, z mojej strefy bezpieczeństwa i staję się otwarta na ludzi. Mówię im "Miłego dnia", uśmiecham się, kocham siebie, kocham życie, kocham ludzi. Jestem szczęśliwa. Kiedyś szukałam wymówek, żeby nie spotykać się z innymi. Robiłam to niekiedy w obawie, co o mnie pomyślą. Bałam się, że już nie umiem zachować się w towarzystwie, że wyjdę na śmieszną albo sztywną osobę. Teraz wiem, że mój uśmiech, entuzjazm i życzliwość są zaraźliwe. Nie boję się i wychodzę innym na przeciw. Wszyscy jesteśmy jedną, wielką ludzką rodziną. Ludzie są ciekawi, mają swoje zainteresowania, każdy jest wyjątkowy. Mogę się od nich wiele nauczyć. Jestem otwarta. Myślę pozytywnie. Otaczam się ludźmi i jestem szczęśliwa :)    Od dzisiaj jestem swoim najlepszym życiowym przewodnikiem. Jestem swoim najlepszym przyjacielem. Wspieram siebie w swoich decyzjach. Daję sobie na przemyślenie tyle czasu, ile potrzebuj (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Kartki z pamiętnika Do góry nogami

Jestem wolna. Kocham siebie. Jestem swoim najlepszym przyjacielem. Dziś uwalniam się od strachu, który podpowiadami, że coś mi się nie uda. Biorę życie za rogi i podejmuję wyzwanie. Podejmuję ten wysiłek bo wiem, że to jest dla mnie wdobre i opłaci się w przyszłości. Słucham swoich myśli i wyłapuję fałyszwe podszepty strachu. Chcę próbować. Chcę się zmęczyć. Nawet jeżeli coś mi nie wyjdzie, to moja psychika i tak będzie zdrowsza jeśli po prostu spróbuję. Nie boję się. Myślę pozytywnie, jestem wolnym człowiekiem. Czuję wiatr w żaglach. Czuję, że mam skrzydła i mogę na nich polecieć dokądkolwiek zechce, w dowolnym kierunku, jeżeli tylko w to uwierzę. Kiedyś usilnie wmawiałam sobie, że działanie jest bez sensu, że na pewno nie dam sobie rady. Dziś wiem, iż były to fałszywe kody podświadomości. Rozumiem, że to był zakorzeniony głęboko we mnie strach. Dziś zamieniam go na odwagę. Spełniam marzenia i robię coś konstruktywnego. Działam dla siebie. Kocham życie! Wspieram się w dzia (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Wstaje nowy dzień :) Do góry nogami

Tak, tak :) Wstaje nowy dzień. Po każdej burzy chmury się rozstępują i zaczyna świecić słońce. Jaki tak na prawdę jest człowiek ? Ano jest silny. Potrafi przeżyć stratę, śmierć bliskiej osoby. Kiedy wydaje nam się, że w życiu już nic nas nie czeka, że wszystko się wali, że przed nami już tylko ciemność, która nas przygniata niczym wór cegieł, to nagle okazuje się, iż podnosimy się i idziemy dalej. Stopniowo ból zastępuje nowa nadzieja, z czasem wszystko układa nam się w głowie. No to skoro możemy przeżywać najgorsze i iść na przód to czy nie jesteśmy w stanie zmienić naszego myślenia na pozytywne i usunąć fałszywe kody z podświadomości ? Możemy a i owszem, tylko cofamy się przed tym bo mamy inne wyjście. Czasami łatwiej jest zamknąć się w tym, co już jest nam dobrze znane , nawet jeśli to autodestrukcyjne. Budowanie życia i myślenia na nowo kojarzy nam się z ryzykiem i niepotrzebnym wysiłkiem, prawda? A jednak, to że tkwimy w zafałszowanym świecie naszych własnych em (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Początek To i owo, czyli wszystko i nic...

Od czegoś trzeba zacząć, a najlepiej od początku. Początkiem jest dzieciństwo, narodzin nie pamiętam.  Jakie było? Spokojne, udane, w ciepłym gronie rodzinnym. Preferowałam babciną troskę i nadopiekunczość niż chłód i sztywność mojej Matki. Babcia była moim przyjacielem, ostoją i najważniejszą osobą w tamtym czasie. Spędzałam najwięcej czasu z nią. Rodzice i dziadek byli aktywni zawodowo a my we dwie miałyśmy czas dla siebie. Pomagałam babci "gotować", robiłam z nią pranie, chodziłam do sklepu. Pamiętam sceny, nie pamiętam aktorów. Sklep spożywczy, pralnię z maglem. Pamiętam opowieści o sąsiadach, o naszym głównym najemcy, o Jadźce, o adwokacie i jego rodzinnej tragedii. Pamiętam wnuki naszego sąsiada, z którymi szalałam przez całe lato. Nie jestem w stanie wygrzebać z pamięci ich twarzy, imion. Pamiętam burze, i następujące po nich problemy energetyczne, pamiętam znalezionego przed furtką "pioruna“... Miałam go jeszcze do niedawna w swoich dzi (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Alkohol Do góry nogami

Picie alkocholu jest jak powolna śmierć. Wiem, bo przerobiłam w życiu ten temat. Ja, która miała przykład w dziadku, który pół mojego życia pił. Obiecywałam sobie, że ja nigdy w życiu nie otrę się o alkoholizm. A jednak przyszedł w życiu taki moment. Miałam problemy z długami, moje małżeństwo się zawaliło, mój kolejny związek też legł w gruzach. Zaczęłam pić, żeby poprawić sobie nastrój. Potem żeby być bardziej odważna w kontaktach z innymi. Zaczęło się normalnie, piwko czy dwa, potem to przestało działać. Sięgnęłam po wódkę. Piłam i objadałam się na przemiennie. Czułam się okropnie na drugi dzień dręczona gigantycznym kacem i wyrzutami sumienia. Z początku nikt tego nie zauważał, ludzie i rodzina po prostu myśleli, że mam taki dobry humor i jestem taka wyluzowana. Potem zaczęli zauważać, że coś jest nie tak. Ja oczywiście uparcie zaprzeczałam jako bym miała jakiś problem. "Coś ty?! Oszalałeś? Wydaje Ci się", "Wszystko jest pod kontrolom" - Ehe akurat! (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Czy ja tu pasuje ? Do góry nogami

Czy ja tu pasuje ? Często wchodząc do towarzystwa zastanawiałam się co ludzie o mnie myślą. Spijałam każde słowo, wyłapywałam każde nawet przypadkowe spojrzenie i analizowałam co może oznaczać :) Dopowiadałam sobie oczywiście wiele. Czułam się skrępowana wśród ludzi, zwłaszcza tych nowo poznanych. Wiecznie porównywałam się z innymi. Patrzyłam która kobieta ma jaką fryzurę, jakie buty , jaką sukienkę. Czy ja wypadam grubo na tle innych ? A może jestem nudna?! Czy Ci ludzie w ogóle mnie zauważają? Bałam się , że się wygłupię kiedy coś powiem, dlatego też siedziałam cicho i może faktycznie wychodziłam na outsidera. Ale tak serio ? Jakie znaczenie ma to , czy przypadkowo powiem coś głupiego ? Każdy ma do tego prawo :) To nie ludzie mnie oceniali, to ja zakładałam co oni myślą. Z góry skazywałam się na towarzyską porażkę i na łatkę szarej myszki. Myślę, że to głównie dlatego, że cierpiałam na zespół braku poczucia własnej wartości. Szczerze ? Uwierz m (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
"W zdrowym ciele , zdrowy duch" Do góry nogami

To powiedzenie jest znane od dawna, na pewno słyszałaś je nie raz :) Jest w stu procentach prawdziwe i sprawdziłam to na sobie :) Kiedy odżywiasz się zdrowym jedzeniem, uprawiasz jakąś formę sportu, wychodzisz na spacery i dotleniasz serce i mózg, to dużo łatwiej podejmujesz wyzwania dnia codziennego :) Masz w sobie więcej energii, umysł lepiej pracuje, masz jasność myślenia i dobre samopoczucie. To trochę tak jak z samochodami. Żaden kierowca świadomie nie naleje do niego złego, śmieciowego paliwa które uszkodzi silnik, prawda? No to przełóżmy to teraz na organizm, śmieciowe jedzenie nie sprawi, że zajedziemy daleko. Wręcz przeciwnie, możemy być ospali, niechętni do działania, rozdrażnieni i ogólnie wkurzeni. Jeśli dostarczamy sobie wartości odżywcze, minerały i zdrowe kalorie łatwiej nam iść przez życie :) Dbajmy również o zdrowy sen! 8 godzin dziennie! Wiem, wiem. Zaraz powiesz, że masz na głowie tyle spraw, że nie możesz sobie pójść spać wcześniej, (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Czym karmić swoje ciało ? Do góry nogami

To co właściwie jeść , skoro tyle produktów spożywczych jest po prostu szkodliwych ? Chyba nie korzonki ? A może żywić się energią z kosmosu? ;) Na szczęście na ziemi jest sporo zdrowych rzeczy, po które możemy śmiało sięgać i karmić nasze ciało jak najlepiej :)  Oto one:  1. Kasze jaglane, gryczane, jęczmienne i wszystkie inne :) Brązowy ryż, ryż Basmati :) - To jest dopiero samo zdrowie. Ziarna różnych zbóż, białko, błonnik, skrobia, witaminy! Dają uczucie sytości na długo, dzięki czemu nie mamy ochoty podjadać między posiłkami :)  2. Warzywa- Jest ich na prawdę mnóstwo! Zawierają witaminy, minerały i są naturalnymi antyoksydantami. Wszystkie warzywa są dobre dla nas dobre :)  3. Owoce :) - Śmiało mogą zastąpić słodycze :) Zawierają całe mnóstwo witamin i minerałów. To antyoksydanty, kt&oacu (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Wiem co jem :) Do góry nogami

Czy kiedykowiek zastanawiałeś się co właściwie ładujesz do swojego organizmu ? Czy spojrzałeś kiedyś na etykietkę z tyłu tego, co wkładasz w sklepie do koszyka ? Szczerze? Kiedyś się nad tym nie zastanawiałam. Nie myślałam o tym, co to jest kwas cytrynowy, syrop glukozowo- fruktozowy, glutaminian sodu, wzmacniacze smaku i tak dalej i tak dalej. Okazuje się, że większość z tych nazw to po prostu chemia. Sięgamy po teorytycznie zdrowe produkty pod tytułem: "Fit", "Dietetyczne", "Bez cukru" - i myślimy "FANTASTYCZNIE"!!!! Ale nie dajmy się zwieźć. Wszystkie te pseudo zdrowe produkty zawierają w sobie masę chemii, która słodki smak nadrabia innymi ulepszaczami.  Co nas niszczy ? 1. Alkohol- i to każdy rodzaj. Piwo, wódka, szampan, wino.. Alkohol razem z krwią dociera do wszystkich komórek naszego ciała. Zmiania działanie białek. Uzależnia. Zmniejsza naszą naturalną odporność. Zmniejsza zdolność myślenia!&n (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Moje wzloty i upadki Do góry nogami

Moje wzloty i upadki.  Oj było ich nawet całkiem sporo. Na drodzę do uleczenia swojej główki napotykałam wiele przeciwności. Bywały dni , że tryskałam pozytywną energią ale zdarzały się takie, że nie chciało wstać mi się z łóżka. To była walka moja i mojej podświadomości, która nie chciała przyjmować zmian. Zdaje się, że chciała mnie utrzymać w dawnym stanie i broń Boże nie chciała czegoś zmieniać. Podsyłała mi smutne myśli, wizje katastrofy i życia w samotności. Działy się też różne, nieprzewidziane rzeczy, które poddwały pod wątpliwość wszystko to, w co zaczynałam wierzyć.  W tych sytuacjach miałam dwa wyjścia. Jedno to poddać się i załamać ręcę a drugie to wziąć się w garść i przeć na przód. Wybrałam opcje numer dwa, chociaż nie przychodziło mi to czasami łatwo. Ale postanowiłam być uparta bez względu na wszystko. Wiedziałam, że poddanie się będzie oznaczać to, że moje życi (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Wstępny opis sytuacji Życiowa porażka czyli Ja

Witam serdecznie.  Na wstępie chciałem podkreślić że nie potrafię pisać takich rzeczy, ale wybrałem taką formę ponieważ chciałem wyrzucić z siebie cała złą krew zanim targne się na Line. Moje życie do 18 roku życia było bardzo, sympatyczne fajne, kiedyś opowiem. Równina pochyla zaczęła się po osiągnięciu wymarzonej osiemnastki. Po wejściu w dorosłość cały czas było tylko gorzej i gorzej. Zapisałem się na studia, oczywiście zaoczne bo na normalne jestem za biedny i za głupi. Aby utrzymać się na studiach trzeba było pracować. Załapałem się do pracy w fabryce, moja pierwsza robota. Straszna sprawa. W między czasie były jakieś imprezy, Mary Jane przez co nabawilem się nerwicy, leków. Zaczęli się psychiatrzy, leki i ten cały syf. Oczywiście nie muszę pisać że po trzech miesiącach pracy i studiów zrezygnowałem bo nie dałem rady wychodzić z domu. I to jest moja pierwsza porażka która ciągnie się w głowie do teraz, już 10 lat. Na studia już nigdy nie wróciłem (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
buraczane myśli myśli nieoczywiste

Biegnę. Od siebie. Z bólem i jedyną myślą, że to już ostatni raz. Tak dać się nabrać... Nie jest mi do śmiechu. Zaczyna mnie boleć całe ciało. I tak próbuję, od nowa, kolejny raz. Krew napływa do góry, buraczana twarz, buraczane siły. Ostatnie, by wejść do wanny  i schłodzić zmasakrowane ciało wysiłkiem wielkim. I cały ból spływa do odpływu i myśli, które targały głową parują. Nie ma j (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Siła, Walka Moje ZWYCZAJNE życie

Rozstalam sie po tylu latach, rozstalam sie bo w pewnym momencie mojego zycia przez czysty przypadek pojawila sie osoba ktora zmienila moj punkt widzenia na wiele spraw. Pisze ,, osoba,, bo tak naprawde to nie ma znaczenia czy to jest facet czy kobieta, cala ta sila jest wlasnie w tej osobie. Poznalam te osobe przez czysty przypadek, i to byl moj najwiekszy szczesliwy przypadek. Ta osoba jak nikt inny po prostu sie na mnie spojrzala po ktoryms razie i powiedziala do mnie, ze jak bede sie zle czuc albo bede samotna bede chciala sie z kims spotkac wygadac to po prostu mam przyjsc, ona zawsze bedzie czekac. I tez tak bylo, nie klamala - i to juz byl pierwszy krok do tego ze zaczelam na nowo ufac ludziom. Takie niby nic, a jednak. Pamietam przyszlam do tej osoby, a ona zrobila duze oczy na mnie tak jaby sie nie spodziewlaa ze przyjde, i tez tak bylo. Ja tez bylam zaskoczona ze tam do niej przyszlam bo nigdy nie chcialam pokazywac tego ze jestem slaba, nauczylam sie takiej postawy przez osobe z (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Moje ŻYCIE Moje ZWYCZAJNE życie

Teraz troche o tym calym moim ,, normalny,, zyciu. :) Moja przyjaciolka zawsze mi mowla ze zacznie pisac o mnie ksiazke bo dobrze na tym zarobi hahaha - i za to ja kocham bo pewnie tak by bylo. Moje zycie to jest dramata, komedia, telenowela ... kto jak chce to oceni, ale zawsze sie cos dzieje.  Zaczne od tego, ze kazdy z nas w koncu gdzies sie w jakims wieku zakochal, pierwsza milosc, motylki w brzuchu itp. Tez tak mialam, zeby nie bylo ... :) Wtedy myslalam, ze to milosc. Poznalam chlopaka w gimnazjum i myslalam ze to moja milosc - moze i to byla milosc, ale na etapie gimnazjum to chyba taka dziecinada byla. Pamietam, ze sie nie lubilismy, ale po jakims czasie wyszlo tak, ze jednak zaczelismy ze soba byc, i od poczatku tego zwiazku nam sie nie ukladalo, ale ze chyba lubilam adrenaline to jednak sie kurczowo trzymalam tego chlopaka. Po jakims czasie mysle ze to bylo bardziej przywiozanie, ktore tlumaczylam sobie miloscia, bylam zaslepiona tym cz (...)

Zobacz cały wpis na blogu »