Smutek

Wpisy zawierające słowo kluczowe smutek.


« najpopularniejsze słowa kluczowe

tia. Wspomnienia fili regis

Pierwszy wpis nie będzie jakiś szczęśliwy. Będzie taki, jaka jestem ja od ostatnich wakacji. Dziwna, wyobcowana, trochę nieobecna. Może kiedyś o tym opowiem. Skończyłam dwadzieścia lat. Wiek, który zdaniem wielu, jest najlepszym okresem w życiu każego człowieka. Wiele się wtedy wydarza, można się wyszumieć, zakochać.. No nie wiem. Mam już 5 miesiący 20 lat i mam już dość. Nie potrafie się ogarnąć, nie mam z kim pogadać, wszyscy mają mnie gdzieś. Ja tak bardzo, chciałabym mieć kogoś, kto byłby moim najlepszym przyjacielem, a ja jego. Może jestem samolubna, ale w moim przypadku zawsze była ta trzecia. Czuję, że pragnąc zdobyć osobę mi bliską zatracam siebie, ale po co? Po nic nie warte znajomości. Nie mam już siły na płacz, chociaż teraz trochę zbiera mi się go w oczach. Ale nie o tym chciałam mówić. W sumie nie wiem o czym, wiem natomiast co postanowiłam, a dzisiejsze wydarzenie przechyliło czarę.  W skrócie. Od ilku dni umawiałam się z "przyjció (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
milczac Milcząc

Dzisiaj to ja mam kryzys. Dosłownie padam na pysk. Cały tydzień spałam tyle o ile a teraz marzę tylko i wyłacznie o łóżku. Z Romeo niby sobie wyjaśniliśmy ale ja tego nie kupuję, nie wiem dlaczego ale tak jest. Jakby jakiś głos gdzieś tam we mnie kazał mi się zdystansować. Naprawdę pogubiłam się w tym wszystkim. Nadal mam niesmak tej naszej "kłótni" w sumie tego nawet tak nazwać nie można bo to była ostra wymiana zdań, jego zdań.... niczym monolog a każde moje słowo było odbierane jak atak. Boli owszem bo zależy mi, tęsknie za nim....a on....jest co raz mniej jego w moim życiu.... niby praca, jestem w stanie to zrozumieć ale przecież nie jestem ślepa i głucha.... kiedyś jego głos działał na mnie niczym balsam na moją zranioną duszę.... cokolwiek by się  nie działo jego głos sprawiał że czułam się lepiej, a teraz.... teraz jest taki nie mój.... może przesadzam ale przecież wiem co słyszę.... w każdym bądź razie postanowiłam obserwować, nic więcej. Nie mam zamiaru dopyt (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
milczac Milcząc

  Dzisiaj zadzwoniłam do księcia by zapytać się o jego ojca, a tym samym jak ON się czuję. Pomimo tego ile przez niego cierpiałam jest mi go szkoda. Słychać w jego głosie, że cierpi, a ja....a ja nie wiem dlaczego, ale chciałabym mu jakoś pomóc. Tak, zaraz pomyślicie, że pozjadałam wszystkie rozumy bo niby dlaczego, skoro ON nie miał w stosunku co do mnie litości.... był zimny i wyrachowany a ja mimo wszystko nie potrafię być obojętna, za dużo mnie z tym człowiekiem łączyło - choć wiem, że ON by to abstrahował, abstrahuje mój stosunek do mnie.... wiem, że ON jest na mnie zły i choć nie przyzna się do tego bo jakby mogłoby być inaczej, ale jest zły na to, że układam sobie życie, że jestem szczęśliwa, że jestem kochana.... i że już nigdy nie będę jego... nie tak jak kiedyś....   Romeo wyjechał.... tęsknie...wysłałam mu zdjęcie z dedykacją, żeby zranił mnie mówiąc prawdę, ale nigdy nie pocieszał kłamiąc. Kwitując pocałunkiem, odczytał choć nie (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
To, co najgorsze Na zawsze w moim sercu

Najgorszy jest smutek... i lęk... lęk przed tym, że straciłaś tą osobę... już jej nie odzyskasz.... już nigdy nie wtulisz się w jej ramiona, ani nie poczujesz jej rąk na swojej głowie lekko gładzących twoje włosy... już nigdy nie usłyszysz jej śmiechu, płaczu... nigdy nie odpowie ci, że też cię bardzo kocha...gdy byłam mała tato zawsze na dobranoc masował mi stópki i rączki (to może wydawać się dziwne dla niektórych), bo był kiedyś masażystą. Dzięki temu od razu zasypiałam... teraz leżę co noc i nie mogę zasnąć... tato nie przyjdzie i mnie nie pocieszy ani po ciężkiej nocy nie zbudzi mnie łaskocząc mnie w policzki... nie zaśpiewa mi na pocieszenie... ile jeszcze mógłby mi pokazać, nauczyć... znałam go tylko 16 lat... to za krótko... zdecydowanie za krótko... on już nigdy nie zobaczy mojego chłopaka, męża, dzieci, jak kończę studia... nie ma go...

Zobacz cały wpis na blogu »
milczac Milcząc

Co za kiepski dzień. Demon z przeszłości znów zaatakował w sam środek - wie doskonale gdzie uderzyć by zabolało..... aż miałam ochotę...hmmm....dziwna myśl...a sio, a sio.....  po tym wszytskim sama zadzwoniłam do księcia.... ale tylko po to by wyrzucić to z siebie.....bo ON jest jedyną osobą, która o wszystkim wie, zna mnie....zna moją historię.....moją przeszłość.... kiedy sie uspokoiłam, podziękowałam.... i o to jestem.... tu, z wami....z własnymi myślami....które robią mi niezłe tornado w główce.... i ten znajomy strach - paraliżuję....   A Romeo.... hmmm.....  mój wyszczekus, który okazuje się zrzędą, masakra.... wiecznie zmęczony, wiecznie niewyspany, wiecznie zarobiony..... wspomniałam by zwolnił bo wykończy siebie a przy okazji mnie... ja rozumiem, że wstaję wcześnie, że pracuję....ale ton jego wypowiedzi kiedy oznajmia, żebym się nie  obrażała że mało dzwoni (choć się nie czepiam) no ale cóź.....może w je (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Po przejściach. Dla naiwnych ostrzeżenie ...

Witajcie!!! Nie będę się przedstawiać bo to zbędnę , nie po to tu piszę . Chcę ostrzec młode i naiwne dziewczyny jak łatwo sobie zrujnować życie i cierpieć przez to długimi latami . Alewszystko po kolei ... Obecnie mam 27 lat jestem męzatką i mamą wspaniałego szkraba , jeszcze kilka dni temu myślałam ,że moje życie jest szczęśliw i nikt mojego spokoju nie zakłóci ale się myliłam. Od dziecka miałam ciężko w życiu ,wychowywała mnie i siostrę tylko mama, nasz ojciec od nas odszedł.Nie chciało mi się uczyć, wolałam iść do pracy w wieku 18 lat rzuciłam szkołę i zaczełam pracować . Myślałam że zaczynam sobie układać życie ale cóż los miał wobec mnie inne plany . Moje szczęście i spokój nie trwało za długo . Po kilku miesiącach zaczeły się problemy w pracy. Mój szef okazał się bezdusznym i bezlitosnym potworem , który (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
milczac Milcząc

Zaparzyłam kawę, wyszłam na taras..... Zaczęłam głęboko oddychać i nim zauważyłam łzy delikatnie spływały mi po policzkach....paorannki są już chłodne ale ja tego nie odczuwam,, czuję ciepło w środku.....uczucie błogości pomieszane z czymś dziwnym, smutnym.....dziwne? Być może....choć to dla mnie nie zrozumiałe....ale tak właśnie się teraz czuję....

Zobacz cały wpis na blogu »
zalamana szczescie zdrowie dobrostan

Jest mi bardzo smutno ...oboje jestesmy z mezem po terapii alkoholowej...jestesmy oboje w obcym kraju...pare dni temu Z pojechal do polski i pije...i klamie ze nie pije..nie odzywa sie nie dzwoni...ostatnio napisal 16 g temu ze idzie do lekarza...a ja mam czarne mysli....koszmarne sny...jestem napieta...nerwowa i nic mi sie nie chce. Ale jednak szukam jakiegos wyjscia z tej sytuacji..jestem jednak pozytywnie myslaca dziewczyna no i dlatego wlasnie zalozylam dzisiaj pierwszego w zyciu bloga...zeby cos robic ..zeby nie myslec...zeby nie rozpamietywac i nie uzalac sie nad soba..bo to pisanie to traktuje jako forme oczyszczania ze zlych emocji...o juz robi mi sie lzej...zaczynam lekko odczuwac ulge...chce aby splywalo po mnie jak po kaczce...bo co ja moge...w jego sprawie..nic...ale moge pomyslec o sobie..zebym to ja sie nie nakrecala...zebym nie wchodzila w czarna doope...musze teraz myslec tylko o sobie...wczoraj to zeby nie myslec to czytalam sobie kawaly w necie..bylam z corka ..zieciem i wnukami w lesi (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
śmierć poszukiwacze

Oglądam world trade center.... na TVN... śmierć wszystkich nas czeka, ale dlaczego umieramy za wcześnie, w momencie nieodpowiednim ? Wiadomo, nie ma odpowiedniego momentu, ale dlaczego umierają jako dzieci, czy rodzice tych właśnie małych dzieci? piszę i płaczę...   Chajzer- tzn jego 9 letni syn, starszy tyle co nic od mojego dziecka.... nawet nie chce myśleć co on przeżywa... na samą myśl, że moje dziecko miałoby odejść przede mną, płaczę... współczuję rodzicom, którzy przedwcześnie tracą swoich dzieci, dzieciom, którzy tracą rodziców ich nie poznawszy...   Straciłam brata, który zostawił 2 maleńkich dzieci, zmarł nagle... Do dziś nie mogę sobie wybaczyć, że nie było mnie przy nim...   Miałam do niego jechać, miałam, zaplanowany urlop, ale zabrakło dni, odszedł za wcześnie, o dużo za wcześnie... tak bardzo go kocham, nawet on o tym nie wie.... Kochał życie, chciał za (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
milczac Milcząc

Drugi głuchy telefon upewnił mnie w moim przekonaniu, że to właśnie ON dzwoni. Naprawdę chciałam wierzyć-  wierzyłam, że ON do mnie przyjedzie. Widać naiwność ludzka nie zna granic.... cały dzień chodziłam z okna do okna czekając.... i jak się okazało nie doczekałam się. Ale czego ja mogłam się spodziewać. Zakończyłam definitywnie tą znajomość, więc tym bardziej nie powinnam od niego niczego oczekiwać.... ale cała ja.... mam nadzieję, że może kiedyś, może coś.... może my.... może będzie nam dane choć przez chwilę....na chwilę.....obłęd.... odeszłam bez słowa a jeszcze oczekuję by czytał w moich myślach, domyślał się, że wcale nie jest tak jak ja się zachowuję... że jednak cały czas we mnie jest ten ogień, który we mnie rozpalił...... jestem bezczelna.....bezczelna wariatka.... do tego naiwna.... i tak spragniona jego.... jego obecności, głosu, oddechu..... ratuję się jak mogę choć nie zagłuszy ciszy wina smak, nie zagłuszy żalu pusta butelka..... tak pragnę do niego zadzwonić.... jechać pod (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
milczac Milcząc

Świadomość tego, że ON jest w pracy działa na mnie przygnębiająco. Tak mnnie kusi by wykręcić jego numer i powiedzieć, że to nic nie znaczyło, to milczenie.... że tęsknie i chcę być.... no właśnie czym ja chcę dla niego być? Tą drugą, odskocznią od rzeczywistości, czasoumilaczem? Nie, nie nie!!! Muszę się uspokoić bo nie chcę pod wpływem emocji popełnić głupstwa, bye nie żałować.... a wiadomo, że emocje są złymi doradcami.... co nie zmienia faktu, że targają mną by jednak, na chwilkę... przez moment usłyszeć choćby standardowe -"słucham"....niby nic, ale teraz w tym momencie to byłoby jak balsam na moją duszę.... kurczę, czas leci nieubłaganie a ja nadal nie potrafię o nim nie myśleć.... a dzisiaj to juz sama przeginam.... znów czuję ten ucisk sercu, jakby ktoś mi położył cięzki głaz, a ja z ledwością łapie oddech, a on nie chcę drgnąć.....i z każdym wdechem , wydechem sprawia straszny ból....   Mój książę.....wiem, że robisz to co chciałam, o co (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
kim jestem. gowi czyli kto?

Witam...mam na imię Wiktoria,wiek nie ma znaczenia.

Zobacz cały wpis na blogu »
Zmień swoje myślenie Piękny umysł

Zawsze zastanawiałem się dlaczego niektórzy dostają od życia tak wiele a niektórzy męczą się codziennymi zmaganiami? Codzienna praca, życie stawiające przed nami kolejne problemy do rozwiązania potrafi wywrzeć na nas wile negatywnych emocji. Czasami czujemy się bezsilni i tacy bezradni w obliczu całego świata, który nas otacza. Jednak że przyjżawszy się głębiej problemom niedostatku, nieszczęścia, smutku, braku siły stwierdziłem, że w/w. czynniki nie pochodzą ze świata zewnętrznego. Są to jedynie wydumane przez nas samych problemy, które destruktywnie wpływają na naszą samo ocenę, nasze poczucie wartości i co gorsza na nasze życie. Jednym z wielu sposobów rozwiązania takiego patosu jest wyznaczanie celów. (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Nikt nie zasługuje na to, aby tracić bliskich.. bo Cię kocham, jako najlepsze wyjaśnienie

Witam Was.  Dzisiejszy post będzie dość osobisty, ale mimo wszystko chcę podzielić się z Wami tym, ponieważ wiem (mam taką nadzieję), że jak wyrzucę to z siebie będzie mi łatwiej.  Od jakiegoś czasu (kilka miesięcy) brałam leki antydepresyjne, które dostalam od INTERNISTY, tak zgadza się dobrze przeczytaliście, od internisty. Brałam te leki i przez jakiś czas było okej, jednak od jakieś czasu (ostatnie 2-3 tyg) chodzę non stop zmęczona, zamykają mi się oczy, 2 godziny od wstania z łóżka ziewam i ledwo chodzę. W końcu zebrałam się na rozmowę z psychologiem (chodze od lutego b.r na spotkania) aby, porozmawiać o tym co się ze mną dzieje i co będzie najlepiej zrobić w takim wypadku. Otóż poszłam dziś do internisty, tym razem innego, tamten przestał pracowac w tej przychodni, i dostałam skierowanie na badania oraz skierowanie do psychiatry, pon (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
gorsze życie życie w świecie emo

co znaczy okaleczanie ? walkę z bólem psychicznym, w ten sposób osoby, które to robią dają sobie ulgę. Spróbują raz dla sprawdzenia co to jest a po jakimś czasie zagłębiają się w zależnieniu. Dlaczego to robią ? bo ból i widok czerwonej cieczy zwanej krwią przynosi im ulgę i zapomnienie, po czasie jednak uświadamiają sobie, że postępują źle i chcą to zakończyć..ale już nie mogą bo ból zadawany ostrym narzędziem staje się uzależnieniem, chcą to pokazać komuś zaufanemu ale boją się reakcji otoczenia.

Zobacz cały wpis na blogu »