Smutek

Wpisy zawierające słowo kluczowe smutek.


« najpopularniejsze słowa kluczowe

II: Pierwsze Kroki Strona o walce z depresją

Chcesz być szcześliwy - ale jak możesz to zrobić? Od czego zacząć i skąd wziąć na to siłe?

Zobacz cały wpis na blogu »
Skąd wzięła się u mnie depresja O depresji w prostych słowach.

Postanowiłam podzielić się z Tobą moją historią. Spróbuję ją opisać najlepiej i najjaśniej jak tylko potrafię, choć wciąż wzbudza ogromne emocje. Zacznijmy od początku. Kiedy się urodziłam, po bardzo krótkim czasie mój ojciec się mnie zrzekł, a z moją mamą się rozwiódł. Ze swojego dzieciństwa nie pamiętam zbyt wiele, ale jeżeli ojciec faktycznie był złym człowiekiem, a wiem, że był, to może nawet lepiej nie pamiętać. Kiedy miałam cztery lata moja mama związała się z mężczyzną, który mnie przysposobił i od tamtej pory to jego uważam za swojego jedynego i najprawdziwszego ojca. Dzieciństwo kojarzy mi się głównie z moim dziadkiem, który był dla mnie bezpieczną przystanią. Wspaniały człowiek! Mądry, wyrozumiały, ciepły, kochający, troskliwy. Mogłam zwrócić się do niego z każdym problemem. W okresie przedszkolnym to dziadek mnie odprowadzał i odbierał. Zawsze. Kiedy miałam 19 lat u dziadka zdiagnozowano nowotwór. Od diagnozy (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
W poszukiwaniu diagnozy - czyli pierwsza wizyta u psychiatry O depresji w prostych słowach.

Skąd masz wiedzieć, czy powinieneś pójść do psychiatry?   Odpowiedź w moim przypadku była prosta - przeczucie. Stwierdziłam, że spróbuję. Jeżeli to nie będzie to, będę szukała dalej. Warto zaryzykować, w końcu chodzi o moje zdrowie i dobre samopoczucie! Jeżeli zastanawiasz się, czy zapisać się do psychiatry, nie zastanawiaj się. Po prostu to zrób. Może masz dobre przeczucie. Tak, jak ja :)   Czy wizyty u psychiatry oznaczają, że jestem "nienormalna"?   Zadałam sobie to pytanie. Zaczęłam się nad tym głęboko zastanawiać, analizować.  Teraz myślę, że jeżeli decydujesz się na wizytę u ps (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Chcesz porozmawiać? Masz pytanie? Pisz śmiało! Jestem tu dla Ciebie. O depresji w prostych słowach.

Zapraszam do kontaktu wszystkie osoby, (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Powrót depresji. Smutne życie

Ohayou! Dziś napisze wam o powrocie mojej depresji.  Poszedłem do 1 liceum, poznałem wiele nowych osób oraz spotkałem pare osób z podstawówki. Wydawało by się że jest już dobrze, uczęszczałem na lekcje i miałem nie najgorszy kontakt z klasą. Lecz po czasie coraz częściej uciekałem z lekcji. Nie wiem czym  to było spowodowane ale czułem lęk przed szkołą. Źle się czułem, nie mogłem się skupić. Zacząłem dogadywać na lekcjach i czasami dogadywałem znajomym z klasy. W takim stopniu że zniechęcili się do mnie. Przez dłuższy czas nie rozumiałem czemu ale teraz wiem że przez własne zachowanie. W półowie roku szkolnego dostałem nauczanie indywidualne co oznaczało jeszcze większą separacje od klasy. Gdy zjawiałem się na WF-ie często słyszałem ,,Co ty tutaj robisz?". Było mi przykro bo wydawało mi się że pytają z drwiną tak jabym nie należał już do ich klasy. Zmieniłem zdanie gdy poniektóre osoby się pytały kiedy wr&oacu (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Pierwsze problemy Smutne życie

 Ohayou.  Dziś opowiem Wam moje pierwsze problemy związane ze swoją osobą.   Było to w II. półroczu I gimnazjum. Przestałem chodzić do szkoły gdy mój brat został wysłany do MOW-u (Młodzieżowego ośrodka wychowawczego). Zacząłem unikać jakiego kolwiek kontaktu ze światem zewnętrznym, zamykałem się w pokoju i przeleżałem większość czasu. Wkońcu rodzice poszli ze mną do lekarza. Okazało się że mam depresję, to mnie jeszcze bardziej dobiło ponieważ musiałem zażywać leki... Łącznie nie chodziłem do szkoły około 2/3 miesiące. Wkońcu dostałem nauczanie indywidualne co i tak było dla mnie ciężkie bo musiałem jeździć do szkoły, do tych wszystkich osób które drwiąco pytały co ja robie w szkole. Po pewnym czasie mój stan zaczął się poprawiać. Zacząłem rozmawiać z innymi i czasami się uśmiechałem szczerze (bo zazwyczaj nakładałem maskę uśmięchniętego chłop (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Przeszczep szpiku mojej dziewczyny Ciężkie momenty mojego życia

A więc tak...w czerwcu moja najukochańsza dziewczyna zachorowała na ciężką aplazje szpiku kostnego, potrzebowała przeszczepu.Bardzo się tym przejmowała tak samo jak cała jej rodzina i oczywiście ja. Trzeba było znaleźć dawce wśród jej braci lub w rejestrze dawców szpiku. Bardzo sie denerwowałem kiedy zadzwoniła do mnie by poinformować mnie o wynikach "czy jej bracia moga byc dawcami" . Kiedy odbieralem telefon ręce trzęsły mi sie jak galaretka. Akurat wtedy jechałem z mamą autem i uslyszalem tylko jej słowa "być dawcą" i powiedziałem ze zadzwonie gdy bede juz na miejscu i wtedy pogadamy. Kiedy do niej oddwaniałem myslalem że zemdleje z nerwow...moj  puls chyba przekroczył 200....Naszczęście okazało sie że jej młodszy brat moze być dla niej dawca szpiku i pasuja do siebie genetycznie pod kazdym względem . Kamień spadł mi z serca. Potem wróciła do domu ze szpitala i przed przeszczepem widywalismy się bardzo często. Niekiedy denerwowala mnie swoim wrednym zachowaniem ale wybaczylem j (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Poczatek ostatni pstryczek w nos.

Witam wszystkich. To moj pierwszy wpis na tej stronie na tym blogu.. zastanawialem sie juz od dluzszego czasu by cos takiego prowadzic , albo raczej .. przelewac tutaj swoje emocje. Nie mam na celu pisac tu czegos by inni mi na to odpowiadali , gdyz bede pisal raczej dla samego siebie.  Co spowodowalo ze zalozylem bloga? Narastajace mnie problemy w zyciu z ktorymi nie potrafie walczyc? Raczej tak.   Ten rok zaczal sie dosc dziwnie. Bedac pewnym siebie bylem z dziewczyna w zwiazku ktory trwal krotko. Zaledwie 8 miesiecy , rzucilem ja bo nie potrafilem sobie poradzic z tym ze stracilem 7 letni zwiazek ktorego wspomnienia mecza mnie we snach do dnia dzisiejszego.Dosc mocno sie zaniedbalem , nie zauwazalem tego tylko kazdy dzien po pracy spedzalem na zamartwianiu sie , piciu i wspominkach. Na sile staralem sie znow miec kogos blisko siebie , bo tak bardzo nie potrafie zyc sam.Przy (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Kiedy noc nadchodzi... Chodź to Ci opowiem o tym jak upada człowiek...

Znowu nadeszła noc a wraz z nią bezsenność...  To jedyna wierna mi przyjaciółka, nigdy nie zawodzi...  Kiedy robi się ciemno ona przychodzi a wraz z nią te myśli...  Budzą się moje mroki... To ciemne oblicze... Chyba bardziej popieprzone niż te całe 50 twarzy Siwego...  (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Nie poukładane myśli Kreślenie po umyśle

Grzmoty słów sypią się jak ulewny deszcz. Nie omijają, kazda trafia celnie w serce, każda robi coraz większe rany. Czuje jak się wykrfawiam, jak serce próbuje pompować, ale jest mu coraz ciężej, jak krew płynie coraz wolniej, chyba umieram, umiram od całego żalu, smutku, goryczy śwata. Czuje jak przytłacza mnie każda rzecz. Z coraz wikszym ciężarem podnosze sie z miejsca. Jak każdy grad zdań miota mną o drzewa, czuje że się osuwam i brakuje mi podpory czy pomocy, aby wstać. Słońce coraz częściej zachodzi, a coraz żadziej wstaje, dłuższe są noce, a krótsze dni. Chowam się, odchodze w cień, nie chce wędrować za dnia, chce toczyć wlke z innym światem. Już od dawna nie należe do ludzi, moje serce zawsze prowadziło mnie daleko od ludzi. Moje serce prowadzi mnie do utopijnego świata. 

Zobacz cały wpis na blogu »
Ja i przyjaciele Kreślenie po umyśle

Smutek i Muzyka kroczą po tej samej ścieżce co ja, bez przewy zaczepiamy siebie nawzajem.  Przeszliśmy razem długą drogę, mimo przeciwności wciąż do siebie wracamy. Ostatnio znowu się spotkaliśmy, ciągle opowiadamy sobie życie. Akurat dzisiaj opwiedziałam moje wspomnienie z dzieciństwa, jak to chciałam zostać znana i śpiewać, bo kochałam śpiewać... I nadal to kocham... Ale kompletnie nie potrafie, teraz to tylko śpiewam do samej siebie. Nie chce by ktoś urierpiał, ale prze praypadek tak sobie zamarzyłam ostatnio, by śpiewać... chiałabym zaśpiewać siebie, swoje emocje i uczucia, ale zamiast śpiewać to pisze... Moi przyjaciele (Muzyka i Smutek) mówią, by lepiej tego nie robić, bo ranie ich uszy.  Smutek... Ah ten Smutek on zawsze smęci jak mu źle, jak mu nie dobrze, jak nie chce mu się żyć, bo nic go nie cieszy. Zawsze powtarza, że się marnuje, mówiłam mu wiele razy, że nie ma co się przejmować, że będzie lepiej, ale z roku na rok jest z nim gorzej. Już nie wiem jak ma (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Początek Jej historia

Po pewnym czasie ich korespondencji okazało się, że facet ma córkę w moim wieku. Nie trudno się domyślić, że to moja mamę jeszcze bardziej urzeklo..wiadomo facet sam, z dzieckiem i do tego dziewczyna w moim wieku. W końcu się spotkali, a po kilku spotkaniach on się przeprowadził do nas. Jego córka mieszkała z dziadkami w innym mieście, bo szkoła, środowisko itd. Ona pierwszy raz przyjechała do nas w pewien weekend. Ucieszyłam się bo do tej pory ja wzorowa uczennica, zawsze z najlepszą średnia miałam znajomych tylko w szkole. Wtedy w tym pierwszym spotkaniu nie widziałam nic złego, ale to co się działo przechodzi ludzkie pojęcie... C. D. N

Zobacz cały wpis na blogu »
tęsknię tęsknię

Całe życie ludzie tęsknią. Tęsknią za ludźmi, chwilami, marzeniami i za tym, co mogło się zdarzyć, a z jakiś powodów nie zdarzyło się. Tęsknota za ludźmi miesza się ze złością i miłością. Raz chwytamy się za serce z żalem, a innym razem ze złością. Niewiadomo, co jest gorsze? Czy miłość, którą ciężko zapomnieć, ukoić, skierować na inne tory, żeby mniej bolała? A może złość jest lepsza? Mamy pretensje, żal, chęć nakrzyczeć, może to jest lepsze, bo mniej boli? A może żadne z tych uczuć nigdy nie przyniesie ukojenia? (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
18.02.2019 r. Moje Ostatnie Dni

Dziś był dzień kiedy uwierzyłem że może być lżej, ale zaczne od początku może : 3 tygodnie temu poprosiłem moją dziewczyną by poszła odebrać wyniki badań ze mną, nie miała czasu bo miała ważną sprawę. tego samego dnia odebrałam badanie gdzie wyszło iż mam glejaka i nie jest on do leczenia poprzez wycięcie bpo już jest tak duży iż jest niebezpieczeństwo że zostanę ważywem lub zejde podczas opreazji. Było to dla mnie jak wyrok, nie wiem co się ze mną działo ale dopadł mnie takich starch, złość i bezradność że nie wiedziałem gdzie mam iść. Od kolegi z pracy dowiedziałem się żę moja dziewczyna jest w kinie z koleżanką, pojechjałem tam bo nie wierzyłem i zobaczyłem jak ona się dobrze bawi kiedy mi odebrano uż wszytko. Powiedziałem jej a łaściwie wykrzyczałem, tak bardzo wtedy chciałem by mnie przytuliła i zabrła do domu ale wruciła dokończyć film a ja chciałem tego samego dnia jeszcze jechać na groby moich rodziców by się pożegnać bo nie miałem już rpodzinny której bym mógł (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Styczeń o jałowym smaku Kawy sobie nie odmawiam

Gdy rozpoczynam nowy dzień, zawsze w połowie porannej rutyny, gdzieś między śniadaniem a makijażem, spalam papierosa. Jest to papieros elektryczny, nie lubię śmierdzieć. Zawsze w tym momencie czuję największą słabość. Nie mam siły na makijaż, ale wiem, że i tak muszę go zrobić. Przez te dwie minuty myślę o tym, jak bardzo nie mam siły, by założyć kurtkę i wyjść z mieszkania. Myślę o tym, że moje plecy są zbyt zmęczone, aby kolejny raz dźwigać ciężar doczesnego świata. Gdy kubek po mojej kawie wygląda jak brunatna mapa swiata, czyli jest już zupełnie pusty, zamykam za sobą drzwi, wchodzę do windy i zaczynam. Idąc przed siebie pośpiesznym, choć otępiałym krokiem, odprawiam własną mantrę, którą jest osobista modlitwa. Nie kryję, że jest to rytuał (...)

Zobacz cały wpis na blogu »