Psychologia

Wpisy zawierające słowo kluczowe psychologia.


« najpopularniejsze słowa kluczowe

Kto Ci to powiedział? Wieża z kości słoniowej

Cześć Dziewczyny!       Czwarteczek! Nareszcie! W związku z tym, dzisiaj pogadamy sobie o… sobie. Wiadomo jak to jest, gdy siedzi się w gówienku i ogląda każdy nadtrawiony fragmencik i kmini co to, kto to. Wybaczcie gastryczne porównanie, ale tak w sumie jest. Prawda? Wiadomo też, że wtedy poświęcacie miliard swoich wolnych chwil na rozkminianie, a zapominacie o sobie. Zapominacie, że poza tym, by zrozumieć mechanizm działania toksycznej relacji, należy też poświęcić tyle samo, jak nie więcej czasu, na rozkminianie siebie. Dzisiaj posłuchałam sobie super fajnego nagrania Tatiany Mindewicz-Puacz o takich relacjach (KLIK!) i na samym początku wspomniała o super ważn (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Lekcja angielskiego Wieża z kości słoniowej

Dzień dobry Laseczki :)        Jakiś czas temu obiecałam Wam wyjaśnienie kilku kwestii związanych z manipulacjami narcyza, toxa czy innego psychopaty. Wspominałam o kilku angielskich słowach, które znakomicie oddają to, czym raczą nas wyżej wymienieni, a jednocześnie bardzo niewiele słychać o nich w polskich mediach związanych z psychologią związku z takim ktosiem. W ogóle, jeśli już zaczynacie studia doktoranckie na wydziale toksycznych związków (czyli zgłębiacie wiedzę na temat zaburzeń z nurtu narcyzmu), to pewnie zauważyłyście, że w naszym cudnym kraju temat ten jest w pozycji raczkowania w stosunku do tego, jak obeznani w temacie są w USA czy Europie zachodniej. Dlatego, żeby pewne rzeczy sobie poukładać, stwierdziłam, że stworzę coś w ro (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Mówiły jaskółki, że nie dobre są spółki Pronto! I have a BPD

Dzisiaj chcialabym opisać trochę kwestie związku a osamotnienia. Nie mylmy tego z samotnością - brakiem obecności ludzi wokół, innych osób, przynależności do grupy. U mnie to wygląda tak, że kolokwialnie mówiąc, ładuje bateryjki poprzez bliskość, przytulanie. Zwykły spacer, obecność kogoś w domu czy chociażby siedzenie obok siebie nie daje mi tej satysfakcji, nie jestem w stanie się "nakarmić", zaspokoić tej potrzeby bycia. To jeden z głównych wątków BPD (borderline personality disorder). Osamotnienie - pomimo obecności ludzi, poczucie samotności, odrębności od reszty. Jak już mam kogoś w swoich sidłach, to najchętniej zamknęłabym tą osobe w piwnicy, przywiązała i miała tylko dla siebie ( to nie jest kwestia zaborczości 🤪 ). Brzmi to może nie do końca normalnie, ale spokojnie, osoby bez bordera też czasem mają takie myśli, tylko nie zawsze o nich mówią 🤫😂 (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Klasyka gatunku jak mieszanie trunków Pronto! I have a BPD

Witam.  Jezeli próbujecie zrozumieć kogoś z osobowością na pograniczu to musicie wiedzieć, że jednym z najcieższych pytań jest pytanie ( nie brzmi mi to zbyt poprawnie językowo 🤯 ): "dlaczego?" Kiedy ktoś jest smutny, zazwyczaj jest ku temu jakiś powód. A jeżeli osoba z borderline czuje pustkę, ma doła - nie umiem tego uczucia inaczej sprecyzować - przeważnie nie jest w stanie podać powodu. Tak po prostu jest. I to jest ciężkie, bo nie wiadomo jak temu zaradzić, jak z tym walczyć.   Serdecznie polecam terapię, rozmowe, opukiwanie emocji. Poznać siebie -> zrozumieć siebie -> pomóc sobie. Dobrej nocy 🍀  

Zobacz cały wpis na blogu »
Mówią, że wzmocni co nie może zabić Pronto! I have a BPD

Pronto, Tysiąc myśli na minutę. Jak ciężko zrozumieć coś, czego nie jesteśmy w stanie nawet sobie wyobrazić? Jak pomóc, gdy nie wiemy nawet, z czym mamy do czynienia? Kiedy po 4 intensywnych latach dowiadujesz się, co jest nie tak, jak nazwać coś, co zawsze w Tobie było ale nie miało kształtu, wyrazu, koloru, schematu - odczuwasz bezgraniczny, monumentalny spokój.  Borderline to nie choroba psychiczna, a zaburzenie osobowości. Przede wszystkim nie należy się tego bać, jeżeli oczywiście ma się tego świadomość i chce się nad tym pracować. Wszystko jest stanem umysłu, a rzeczywistość bywa kwestią umowną.  Witam serdecznie, Pani Chaos. 

Zobacz cały wpis na blogu »
O moich traumach Ciemny Tunel w Umyśle

0. Inwokacja. Ja to musze byc wybrancem. Pechowiec to pechowiec, ale nie przeadzajmy z taka iloscia szamba. Mniej wiecej po kolei.   1. Wojsko Polskie.Malo psychotyczne, bo chodzi tylko o dezercje, ktora podcina skrzydla i wiare w swoje mozliwosci z powodu ucieczki. Zazylem 15 Depakine, ktore wydalilem, wiec nie ma mowy o samobojstwie. Nie pilem wodki z kolegami i pochwalilem sie, ze jestem pacyfista. Dlugo nie musialem czekac na tzw. sfrajerzenie. Coz, nie pilem wodki z kolegami to przestali mnie lubic. Ktos im zaplacil za taka fale nienaw (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
To w porządku, aby czuć się źle OKarolina

   Nie ma w tym absolutnie nic złego i zdecydowanie nie jest to powód do wstydu. Wiele jednak osób z różnych przyczyn waha się lub nawet nie zamierza prosić o pomoc, której wyraźnie potrzebuje. Jakie są tego powody? Co robić? Gdzie się zwrócić? (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Pewność siebie OKarolina

  (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Psychoterapia Z pamiętnika depresji

https://agnusterapia.pl/blog/item/141-emocjonalne-problemy-doroslych-dzieci-z-rodzin-dysfunkcyjnych Od dwóch tygodni jestem w czynnej terapii. Prowadzi mnie psycholog - facet, który uświadamia mi wiele rzeczy. To był dobry krok. Powiedział mi, że wymagam bardzo dużo od siebie, ale tego samego oczekuję od innych. Niestety nie każdy jest taki jak ja, więc to mnie rozczarowywuje, a to powoduje frustracje. Złoszczę się na siebie i na innych, a to powoduje, że się nakręcam bez powodu.  Ten psycholog powiedział mi, że moje dzieciństwo rownież wpłynęło na moje samopoczucie. Okazało się, że pochodzę z rodziny dysfunkcyjnej czyli jestem Dorosłym Dzieckiem z Rodziny Dysfunkcyjnej. Okazuje się, że brakowało mi poczucia bezpieczeństwa, a komunikaty moich rodziców do mnie nie były spójne. Ojciec mój był wiecznie (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
O hipisie, nerdzie i kradzieży pierwszego miliona (cz. 2) No hope, no fear. Nie ma nadziei, nie ma strachu

O hipisie, nerdzie i kradzieży pierwszego miliona (cz. 2)     (...)   STEVEN „STEVE” JOBS (ur. 24 II 1955 r., zm. 5 X 2011 r.) Drugi – a właściwie pierwszy, bo zaprezentowany w pierwszej kolejności – antybohater „Piratów z Doliny Krzemowej” nie był człowiekiem tak głęboko zaburzonym jak jego autystyczny rywal. Nie ulega jednak wątpliwości, że miał problemy z samym sobą (narcyzm kliniczny), a za ich przyczynę uznaje się traumę z dzieciństwa i wynikający z niej kryzys tożsamości. Steve Jobs pojawił się na świecie… przez przypadek. Urodziła go bowiem niemiecko-szwajcarska katoliczka Joanne Schieble, która zaszła w nieplanowaną ciążę z syryjskim muzułmaninem Ab (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
O hipisie, nerdzie i kradzieży pierwszego miliona (cz. 1) No hope, no fear. Nie ma nadziei, nie ma strachu

O hipisie, nerdzie i kradzieży pierwszego miliona (cz. 1)     „Pierwszy milion trzeba ukraść” Słowa przypisywane J.K. Bieleckiemu (cyt. za: Wikicytaty, Pl.wikiquote.org) UWAGA! UWAGA! UWAGA! PONIŻSZA ANALIZA ZAWIERA SPOILERY! Tytuł oryginalny: „Pirates of Silicon Valley” Tytuł polski: „Piraci z Doliny Krzemowej” Reżyseria: Martyn Burke (Kanadyjczyk, rocznik 1952) Kraj i rok produkcji: Stany Zjednoczone Ameryki 1999 Instytucja sprawcza: TNT – Turner Network Television Gatunek: dramat/komediodramat, obyczajowy, biograficzny Na podstawie książki Paula Freiber (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Koncert. Średnia wieku +/- 15. Dziwnie. Co tu się zadziało...

Niespełna miesiąc temu miałam okazję pójść ze swoją młodszą o 14 lat siostrą na koncert. Nieważne kto grał, nieważne jaka muzyka. Ważna jest średnia wieku i ważne jest to, co tam zastałam. Nie. To nie będzie wywód z tych, kiedy to wznosi się okrzyki oburzenia, jaka ta młodzież okropna. To tylko moja obserwacja. Ciekawe zjawisko. Gdybym była socjologiem albo innym psychologiem na pewno wzięłabym na swój badawczy warsztat to, co zobaczyłam. Nie jestem. Dane mi było skończyć dziennikarstwo, a więc komentuję... Gwóźdź programu (bo naprawdę nie przechodzi mi przez gardło słowo artysta), jak to na gwiazdę wieczoru bywa miał pewne opóźnienie. Niewiele - może jakieś 30 min. Zazwyczaj w oczekiwaniu ludzie stoją, siedzą przy stolikach, rozmawiają, śmieją się. Być może moje "zazwyczaj" dotyczy osób w okolicach trzydziestki, bo uczestnicy imrpezy, o której mowa rozsiedli się na podłodze i całą swoją uwagę skupili na telefonach. Nie rozmawiali. Czase (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Jak radzić sobie ze stresem? Psychologia i Psychoterapia

Wbrew pozorom temat radzenia sobie ze stresem wcale nie jest taki prosty jakby się mogło wydawać. Istnieją pewne sposoby na poradzenie sobie ze stresem, jednak jeżeli ten męczy nas przez dłuższy czas to najlepszym wyjściem będzie psycholog Londyn. Jednak oczywiście warto również zapoznać się z poniższymi metodami, które mogą pomóc w radzeniu sobie ze stresem. 1. Krótki wysiłek fizyczny - dzięki temu zostaną uwolnione endorfiny, które poprawią Twoje samopoczucie. 2. Regularny sen - jeżeli będziesz kładł się regularnie zawsze o tej samej porze oraz pozwolisz sobie na 7-8 godzin snu to zmniejszysz poziom stresu. Dodatkowo przed zaśnięciem powinieneś odłożyć smartfona na drugi koniec pokoju. Korzystanie z tego urządzenia w przestrzeni, w której śpisz działa rozpraszająco. 3. Odpowiednie jedzenie - wbrew pozorom dieta ma bardzo duży wpływ na (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Tytułem wstępu Rzecz o zakłamanym pesymizmie

Tytułem pierwszego wpisu można by rzec że jest to pamiętnik. Chociaż w sumie też można uznać to za bloga. Po prawdzie bloga nikt nie czyta bo jest ogólnodostępny i w dodatku o Panu XY... na dobrą sprawę może mieć nawet ksywę WUJ pisane przez H. Na cholerę ktoś ma czytać coś o osobie której nie zna, ani nie opowie tego znajomym, żeby się wspólnie pośmiać ze znajomymi, ani skonfrontować to co pisze z jego prawdziwym jestestwem (z reguły ludzie jak kogoś poznają to myślą że tego kogoś znają ). Poza tym ludzie którzy czytają blogi tylko marnują czas, kogo obchodzi jakie WUJOSTWO napisze jakiś tam WUJ, przypomnę że pisane przez samo „H”. Blogi są tylko po to, aby je pisać. Pamiętniki to o wiele głębsza sprawa. Przejdźmy do rzeczy (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
nie rozumiem Czuję Myślę Odkrywam

Dręczą mnie przez ostatnie parę dni takie pytania: Co jest nie tak z odbieraniem przez ludzi rozmów, komunikatów na temat psychoterapii, psychologów, psychiatrów... Dlaczego uważają, że to coś zdrożnego lub strasznego, że ktoś chodzi na terapię, bierze proszki, konsultuje się.... Ja uważam, że to oznaka, że człowiek ma odwagę przyznać się przed samym sobę, że jest coś, co mu utrudnia życie/funkcjonowanie i stara się to zmienić. Nie siedzi na ogonie i nie płacze, że mu źle i jaki to on jest nieszczęśliwy i pokrzywdzony. Często z rodziną nie można porozmawiać ponieważ: Jest się za bardzo emocjonalnie przywiązanym i każda próba dyskusji kończy się katastrofą, krzywdzeniem się, awanturą i licho wie co jeszcze Rodzina za wszelką cenę stara się pomóc w sposób zdecydowanie subiektywny, bez doświadczenia i często szkodzi Zwyczajnie nie ma się ochoty dzielić z rodziną wsz (...)

Zobacz cały wpis na blogu »