Samotność

Wpisy zawierające słowo kluczowe samotność.


« najpopularniejsze słowa kluczowe

Dzień 3 Dama w depresji

Czy kiedyś chcieliście sie ukryć przed całym światem? Pod kocem, zalać się łzami a potem poprostu zasnać Ja tak właśnie mam.  Dziś czuję sie fatalnie psychicznie i fizycznie. To co kiedys kochałam, dziś ciągnę jak kulę u nogi. Czuję jak sie męczę. Cała drże. Jest we mnie tyle emocji. W dodatku te skoki tętna. Okropne uczucie, gdzie sekundy decydują czy zdążę wziąć tabletkę na spadek czy jednak tym razem stracę przytomność. Od 4 dni w sumie nic nie jadłam sensownego. I ta ciągła niechęć do wszystkiego.  Odpuściłam już tak wiele...    Telefon dzwoni.. Oddzwonię pozniej...  Nie oddzwonię...  Aż w końcu zapomną o mnie..    To nie jest mój dzień. Nie dziś. 

Zobacz cały wpis na blogu »
Dzień 1 Dama w depresji

Dzień 1 Znastanawiałeś się lub zastanawiałaś kim są ludzie mijani na ulicy? Czym sie zajmują? Dokąd tak pędzą? Jaką mają pracę, bądź dlaczego jej nie mają? Albo czy zdarzyło ci się ocenić jakiegoś celebrytę, influensera, jutubera... Pewnie nie raz pomyślałeś/aś "ta to ma kasy, [...] wydaje na kosmetyki, zabiegi kosmetyczne, na pewno ma bogatego fagasa". Albo widzisz czyjaś pracę, bardzo ekstrawagancka, artystyczna.. "Ohyda, kto to nosi/kupi/powiesi na ścianie"   "Ale ona jest brzydka, zrobiłaby coś z sobą, a te szmaty, zupelnie nie mode, jak z lumpeksu"   To może w drugą stronę..  "Bo ty zawsze jestes taka piękna, ekspresyjna, masz tyle niesamowitych pomysłów, pieknie sie malujesz, jesteś taką perfekcjonistką. Tak wiele już osiągnęłaś mimo młodego wieku. Jesteś wzorem do naśladowania. Bije od ciebie ciepło i radość."    Czyżby.  (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Ja też tak mam! pokolenie_singielek

Witaj! Zapewne jeśli tu trafiłaś lub trafiłeś, to znaczy, że twoje życie jest równie zawrotne jak moje.  Możliwe, że skończyłaś studia, znalazłaś dobrą pracę, trzymasz figurę, znasz więcej niż 1 język i nie jesz cukru. Ah - Idealnie! Siedzisz więc w pokoiku i czytasz książki, prasujesz ubrania, albo przygotowujesz jedzenie na jutro, bo nie lubisz żyć w pośpiechu. <łup łup łup> Wiesz, że jesteś zajebista, w sumie, starasz się o to każdego dnia. Z roku na rok jesteś coraz mądrzejsza, węższa, ładniej składasz zdania, ale w sumie rzadko je wypowiadasz, bo kto niby miałby Cię słuchać? Na pewno zadajesz sobie to pytanie: "Dlaczego jeszcze jestem sama?"     I tu własnie ten wpis powinien się rozwidlić.  Bo odpowiedzi na to pytanie jest mnóstwo.  (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Samotność Poezja, krótkie opowiadania, przemyślenia

Samotność Siedząc czasem W ciemnym pokoju Słyszę dzięki Wyobraźnia widzę ludzi Oczami widzę czarną nicość Uszami coś słyszę Lecz nie jest to rozmowa Choć w wyobraźni szepczą Cichutko mówią do siebie "jak tu nam dobrze Gdy nikogo niema" I tak codzień słychać rozmowy Bo na prawdę nie mówią wiele Nawet szeptem  

Zobacz cały wpis na blogu »
Od zawsze inna Od zawsze inna

Sama się zastanawiam, dlaczego tu jestem. Jednak nie. Wiem przecież dlaczego. Każdy kto zaczyna pisać coś takiego wie dlaczego to robi. Ja nie posiadam umiejętności pięknego pisania, jak również brak mi podstaw interpunkcji i wszystkiego co wiąże się z pięknym przekazem słowa pisanego. Jednakże tu jestem. Dlaczego? Ponieważ patrzę na świat przez okno. Stało się że mną coś takiego że nie chce wychodzić na zewnątrz. Oglądam ludzi przez szybę. Każdy dzień to walka. Walka z samą sobą. Mam rodzinę, męża i dzieci ale nie mam samej siebie. To jest mój pierwszy wpis więc trudno mi opisać całą moją historię i tego dziś nie zrobię. Będę to robić małymi kroczkami. Wpis po wpisie. Dzień po dniu. Aż pewnego dnia zrozumiem sama siebie i świat mnie otaczający....przynajmniej mam taką nadzieję. Nie będzie tu zdjęć mojej rodziny. Nie będzie tu imion. Można się identyfikować z kimś nawet bez takich informacji. Wierzę w to. Wiem że nie jestem jedyna na świecie z depresją u boku. Wiem że nie jestem jedyn (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Krótko Spinka. Praktyka depresji

Krótko. Najkrócej. Gdyby umieć wyzbyć się tego, co woła i żąda zbyt wiele. Ukręcić łeb temu, co zawodzi i nie chce ucichnąć, wrzeszcząc jak dziecko, a dzieckiem już nie będąc. Gdyby umieć zrezygnować z siebie, swoich pragnień, marzeń, oczekiwań. Wyrzucić za siebie jak portfel i zegarek, gdy wiadomo, że pieniądze i czas już nie będą mieć znaczenia. Gdyby tak zapomnieć o potencjalności szeptów, które są tak bliskie, że skraplają się na gorącym policzku. Rozerwać więzy między tym co jest a tym, co mogłoby być. Gdyby zapomnieć o wszystkich spojrzeniach pełnych niechęci i obojętności, nie osądzając siebie za bezradność, ani kogoś, kto tak patrzy za okrucieństwo, które z reguły jest pochodną zranienia, strachu lub wynikającego z nich gniewu. Uśmiechnąć się w środku tak potężnie, że uśmiech ten nie mógłby się nie wydostać na zewnątrz, obejmując wszystko wokół jasnością spokoju i zgody n (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Dawno, dawno temu Spinka. Praktyka depresji

Nadwrażliwość. Nie wiedziałem, czym jest, ale podobno ją posiadałem. Nie wiem zresztą nadal, czym niby miałaby być. Może eufemizmem dla niezrównoważenia emocjonalnego, które zdradza nosiciela od najmłodszych lat całkowitym brakiem dystansu poznawczego? W każdym razie ciągle słyszałem od matki, że jestem nadwrażllliwy i „będę przeżywać życie podwójnie”. To dobrze – myślałem - dwa razy więcej, to dwa razy lepiej. Wiadomo, dzieci mają proste zasady postrzegania świata, więc nie mogłem przypuszczać, że matka mówi o czymś w rodzaju przekleństwa i robi to z lękiem o przyszłość swojego dziecka. Nadwrażliwość. Czy to ona otworzyła wrota do miejsca pozbawionego nadziei? Czym się objawiała, jeśli ją miałem? Nie wiem, ale...   Na trzecim piętrze w mojej klatce mieszkał (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Reprymenda Spinka. Praktyka depresji

Postawiłem siebie w kącie. Z kilku powodów. Po pierwsze, zaniedbałem pisanie i opowieść, ale równie dobrze mogę to ująć tak, że pisanie zaniedbało mnie. Mniej płaczliwy jestem ostatnio, nie tak rozedrgany i niespokojny, za to uruchomiły się wszystkie możliwe natręctwa, które skutecznie – w mniemaniu mózgu, ciągle opracowującego strategię zwiększenia wydajności organizmu – mają odciągnąć moje nędzne resztki od kłębiącego się i kłębkowatego jednocześnie leżenia i myślenia. Smutna Przyjaciółka śmieje się ze mnie subtelnie, bo ona nigdy nie rechocze. Uśmiecha się, a w błysku jej oczu widzę ironię, sarkazm i lekką pogardę. Ten wzrok mówi: „No i co, znowu się nie zabiłeś… biedniutki taki. Całemu światu pokazujesz, że znikasz. Nie jesz, nie śpisz, chudniesz, nie odpowiadasz na zaczepki zaniepokojonych bliźnich. Z bezruchu przeszedłeś w kompulsywne działania bez sensu. (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Wstęp Ratując cząstkę Siebie

Witam wszystkich czytelników mojego nowego bloga. Postanowiłam go założyć ponieważ nie mam siły już żyć. Odczuwam głęboką samotność . Walczę już dłuższy czas z depresją , nerwicą i wszelkimi lękami . Powinnam na początku opowiedzieć coś o sobie i swoim życiu tak więc zapraszam do przeczytania pierwszego wpisu .   Moje imię jest tutaj nie istotne , choć może dla niektórych z was jest tego nie wiem . Mam 25 lat i mam wrażenie , że w moim życiu od początku dzieją się same nie przyjemne rzeczy . Od najmłodszych lat doświadczyłam wiele przemocy zarówno ze strony matki jak i rówieśników. Byłam niechcianym dzieckiem , zostałam urodzona gdy matka miała 18 lat , ojciec szybko się ulotnił . Opiekowali się mną głównie dziadkowie . (Niestety już dziś mój dziadek, który zastępował mi ojca nie żyje) Mama wolała innych mężczyzn odemnie , aż wkoncu poznała swojego nowego męża i tak urodziła się moja siostra . Jej ojciec był alkoholikiem wyżywał s (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Ja, dzisiaj Mysli z mojego dnia

Samotność to budzenie się w pustym łóżku,  odbywanie porannych rytuałów w przewlekłej ciszy  czy dotyk zimnej kołdry w niedzielną noc.   Samotność to stan wielu. Samotność to emocjonalny letarg.   (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
W więzieniu własnego umysłu Nikt i ja plus 4

      Samotność       Samotność to stan emocjonalny, kiedy nie jesteś w stanie iść do ludzi. Boisz się zranienia i izolujesz się. Możesz cieszyć się dniem, dziećmi, tym co ciebie otacza, ale czujesz się samotny. Twoja dusza nie chce już kontaktu, nie ma (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Żenada-że-boli Spinka. Praktyka depresji

Tytuł brzmi z francuska, ale zabawa słowem to jedna z nielicznych spraw, które sprawiają mi odrobinę satysfakcji. Dzięki takim igraszkom budzę w sobie nadzieję pozostawania we względnie sensownej kondycji intelektualnej, ale to nieprawda. Bardziej jest to znowu odwracanie uwagi od tego, co istotne, sposób na „zamiecenie kwestii pod dywan” albo punkt wyjścia do wniosku bohaterki Przeminęło z wiatrem: „Pomyślę o tym jutro”. Zastanawiałem się ostatnio, jak wiele jeszcze będzie tutaj przedwstępów, wstępów, wyjaśnień, sprostowań i zasad. Robię wszystko, aby nie wziąć się do sprawy, a im bliżej jestem granicy tolerancji dla siebie w tym ciągłym eskapizmie, tym mocniej odczuwam zdenerwowanie, irytację, niecierpliwość i wściekłość. Bo jedna z natur sytuacji, w której od lat się znajduję, polega na tym, że ciągle jestem na siebie zły (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Sposobologia Spinka. Praktyka depresji

Gdy myślę, w jaki sposób pisać, jak nazwać sprawy tak trudne do nazwania, bo pochowane jak przerażone zwierzęta; gdy zastanawiam się, jak złapać to uciekające po linoleum robactwo myśli, jak odróżnić kłamstwo od prawdy, sublimację od suchego faktu, wpadam w jakiś stupor. Najpierw czuję przerażenie, bo jak mam się do tego wszystkiego przyznać, zakładając „optymistycznie”, że uda mi się coś nazwać, że pokonam strach przed czymś, przed czym uciekam od kiedy pamiętam, że nie ulegnę pragnieniu kreacji, konieczności modelowej autoprezentacji, która obroni mnie przed światem albo przede mną. To drugie jest zresztą trudniejsze, bo innych może to wszystko nic nie obchodzić, a nawet jeśli się nad sprawą pochylą, nie mogą mieć pewności co do autentyzmu opowieści, bo nie znają faktów. Ja jednak je znam. Nawet jeśli są zdeformowane przez działania Smutnej Przyjaciółki, to mimo wszystko są we mn (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Dialog wewnętrzny Spinka. Praktyka depresji

To jest jednak tchórzostwo. Jestem tchórzem. Boję się tego, jaki jestem, nie chcąc się jednocześnie zmienić, bo przestałbym wtedy czerpać sporo przyjemności. Tej wprost i przewrotnej.   - Ale czy to się bilansuje? - A czy musi się bilansować? - Może powinno, bo koszt sumienia jest na tyle duży, że co jakiś czas stajesz pod ścianą naprzeciwko plutonu egzekucyjnego. (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Przejaw pierwszy (choć nie na pewno) Spinka. Praktyka depresji

Bardzo trudno jest dostrzec początek. I nie piszę teraz o przyczynach, a raczej o skutkach, które z całą pewnością jakieś przyczyny mają, ale dopatrzenie się ich jest niemal niemożliwe. Bez jakiegoś lustra, bez drugiego człowieka, któremu się zaufa, który wytrzyma te wszystkie kaskadowe, histeryczne, nie kończące się opowieści, dygresje, analogie, przenośnie, pauzy, zawieszenia itd. I w trakcie albo później się nie porzyga, albo nie przekaże w ręce policji lub świętej inkwizycji.   Nawet tutaj chciałem dokonać zabiegu, w którym przoduje Smutna Przyjaciółka. Zaczynam pisać lub mówić w pierwszej osobie liczby pojedynczej, ale bardzo szybko przechodzę w osobę trzecią, liczby pojedynczej lub (...)

Zobacz cały wpis na blogu »