Związek

Wpisy zawierające słowo kluczowe związek.


« najpopularniejsze słowa kluczowe

Z pamiętnika kozaka cz.7 Z pamiętnika kozaka

Niedługo po tym wszystko zaczęło się w moim życiu pierd... Między nami było mocno neutralnie, może to przez to że już byliśmy ponad dwa lata że sobą, choć z perspektywy czasu uważam że było to bardzo krótko. Być może wkradła się rutyna dnia codziennego, być może skupienie się na obowiązkach i firmie uderzyło w nasz związek, dodatkowo te rzeczy które były za nami nie pomagały w tym wszystkim. Raz lepiej raz gorzej to chyba najlepsze określenie. Moja frustracja że firma pada i na nic nie starcza kasy i długi gonie długami nie poprawiały tego poczucia, cały czas szukałem wyjścia z tej sytuacji. Chciałem żeby było lepiej gonilem do szczęścia które mieliśmy na samym początku, robiłem to dla nas, naprawdę chciałem by to wszystko się poprawiło, po tych wszystkich błędach i porażkach, po ulewach i sztormach, by w końcu wyszła nad nami tęcza, słońce i wróciła nasza beztroska. wtedy padła decyzja że zamykam firmę i wyjezdzam za granicę żeby troch (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Z pamiętnika kozaka cz.6 Z pamiętnika kozaka

Wtedy zacząłem popełniać błędy.. Alkohol, frustracja i jej niechęć do mnie i nasza tragiczna nieumiejętność rozmowy na trudne tematy dotyczące naszego związku nie były w tym pomocne. Zacząłem szukać tej atencji u innych kobiet. Nie było to w żaden sposób emocjonalnie z nimi powiozane, ale chęć czucia się atrakcyjnym, zaradnym i ogarniętym facetem w oczach innej kobiety była we mnie silniejsza. Pisałem z kobietami z którymi wcześniej się spotykałem przed naszym związkiem, pisałem z kobietami które przewijaly się gdzieś przez lokal, w tej rozmowie czułem to czego ona mi nie dawała, czułem to o czym pisałem wyżej, dowartosciowywalem się tym, wiem że to nie jest dobre, wiem że ja też ucieklem od problemu i poszedłem na łatwiznę robiąc to w ten sposob, ale po prostu bardzo mi tego brakowało, a w żaden sposób nie mogłem uzyskać tego od swojej ukochanej. Nigdy nawet przez chwilę nie myślalem o tym żeby się z nią rozstać, kochałem ja całym serc (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Z pamiętnika kozaka cz.5 Z pamiętnika kozaka

Ten czas był dla nas magiczny.. Nigdy nie czułem wczesniej z kobietą takiej więzi, biorąc pod uwagę to że było to takie nowe i jeszcze nie znane razem odkrywalismy te tajniki życia razem i podejmowania codzienności. Zylismy beztrosko, pracowaliśmy i rozwalalismy ten chajs na nasze zachcianki. Bycie razem i brak presji był najlepszym połączeniem i dziś jestem w stanie stwierdzić, że do tego trzeba dążyć w związku jeżeli ten ma być naprawdę udany, skupiacie się na sobie i życiu, skupcie się na uszczesliwianiu się wzajemnie i dbajcie o to ognisko dokładając każdego dnia odpowiednio dużo drewna by plonelo, by podpaliło w końcu las, by nic już tego nie ugasilo. Nie dokladacie sobie niepotrzebnych obowiązków i zobowiązań które mimo korzyści dają też dużo nerwów i niepewności, do tego cały czas trzeba gonić by te zobowiązania nas nie przerosł, ale o tym dalej. Moja ambicja zawsze sięgała daleko, problemy (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Z pamiętnika kozaka cz.4 Z pamiętnika kozaka

Tak mijały tygodnie a we mnie nie rodzilo się żadne uczucie, czułem bliskość, czułem przywiązanie ale wtedy chyba jeszcze nie potrafiłem i nie mogłem powiedzieć że ja kocham, nie wiem to był dziwny czas, nie chciałem jej stracić, dbalem o nią jak o swoją kobietę, poswiecalem i lubiłem czas z nią, choć nie był pełny amorow, motylkow w brzuchu i ekspresji. Ale też nie chciałem jej jeszcze opuszczać, chciałem czasu którego ona już coraz mniej mi chciała dawać, bo widziała że coś jest nie tak. Przytoczę wam jedna sytuację, siedzieliśmy w samochodzie gdzieś na saskiej Kępie, poprosiłem ja o rozmowę, bo była taka chwila czasu gdzie nie utrzymywalismy nawet kontaktu przez FB, deszcz padał jak szalony, było już ciemno, siedzieliśmy w samochodzie na początku wsluchujac się tylko w radio i stukajcy o karoserie deszcz, nie pamiętam dokładnie słów bo to był przełomowy moment w naszej relacji na tamtą chwilę.. Rozmawialiśmy o tym czy to ma sens, czy w ogól (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Z pamiętnika kozaka cz.3 Z pamiętnika kozaka

Rano zjedlismy śniadanie, wypilismy kawe i odprowadzilem ja na przystanek. Miałem mieszane uczucia. Z jednej strony fascynacja i pożądanie, z drugiej strony nie dojrzałość, młodość, apetyt na życie z trzeciej zaś zakłopotanie czy nie zrobiłem jej tym krzywdy. Nie wiedziałem, wtedy nie wiedziałem jeszcze nic. Tak zaczęła się nasza znajomość, zaczęliśmy pisać, rozmawiać, spotykać się, mijały dni a ja próbowałem ja lepiej poznać. To wszystko na początku szło jak krew z nosa. Była zupełnie inna niż ja, słuchała innej muzyki, interesowały ją inne rzeczy, czasami rozmowa w ogóle nam się nie kleila, nie mogliśmy na początku złapać wspólnego flow. Wiedziałem że z obydwu stron jest ciężko i ta relacja naprawdę przechodziła turbulencje, nawet nie jadła jeszcze wtedy mięsa, choć po dwóch tygodniach to się zmieniło. Co zawsze w niej mnie fascynowalo - spokój, zawsze była spokojna, nigdy nie krzyczała, nigdy nie podnosiła głosu, była po prost (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Z pamiętnika kozaka cz.2 Z pamiętnika kozaka

Czy pamiętasz swoje pierwsze spotkanie z kobietą o której teraz mówisz? Oczywiście. Tego nie da się zapomnieć mimo wszystko jak wtedy to wyglądało. Zaczynał się weekend, organizowałem u siebie w domu, a w zasadzie pod nim, bo w piwnicy którą przerobiłem kiedyś na miejscówkę do robienia imprezek. Kolega z pracy poprosił mnie o to czy dało by radę zrobić tam imprezę, wtedy dobrze z nim żyłem choć kontakt później po skończeniu razem pracy jakoś naturalnie się rozpadł. Mniejsza, wtedy na tej imprezie pojawiła się Ona, była przyjaciółką dziewczyny koleżki któremu to organizowałem. Do dziś pamiętam jak wyglądała.. Obcisła mała czarna idealnie kontrastowała z jej białymi włosami, mocnym makijażem i podkreślonymi ustami. Choć wcześniej miałem zupełnie inny typ urody, jej specyficzna uroda i spowodowało moje szybsze bicie serca. Wiedziałem, że jest wolna i wiedziałem, że jej przyjaciółka miała cichy plan nas zesfatac, (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Z pamiętnika kozaka cz.1 Z pamiętnika kozaka

Prawdopodobnie mijacie mnie gdzieś na codzień w Warszawie, jak jadę do pracy czy domu, jak idę na siłownię czy robię zakupy, lecz to nie istotne, tak samo kilka lat temu ja nieświadomy niczego chodziłem ulicami miasta, nie wiedząc co życie naszykowalo dla mnie na kolejny dzień, jestem kucharzem, więc sporo czasu w swoim życiu spędzam właśnie karmiąc innych, to był czas gdzie nie byłem z nikim w zadnej bardziej znaczącej relacji, bo jakiś czas wcześniej zakończył się mój związek z pierwszą dziewczyna z którą sprobowalismy jeszcze raz po ponad roku czasu, lecz nic dobrego z tego nie wyszło. Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki - niby tak, już nic wtedy nie jest takie świeże i nowe, w waszej pamięci zostają wspomnienia z przeszłości których nie potraficie, albo po prostu nie chcecie odrzucić, zostają Wam wizjie przeszłych zachowań i nie akceptujecie zmiany charakteru które następują z biegiem czasu. Macie wizjie tego jak było kiedyś, a wiadomo że nie da się tego przy (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Kilka słów wstępu.. Z pamiętnika kozaka

Witajcie, Na początku chciałbym powiedzieć, że jest to mój pierwszy blog w życiu, nigdy wcześniej nie pisałem czegoś podobnego, nigdy wcześniej nie uzewnetrznialem się w taki sposób, jest to moja premiera, jest to czas w którym potrzebuje tego by wyrzucić z siebie wszystko to co we mnie siedzi, traktuje to jako formę swojej terapii. Teksty te nie będą dopracowane i idealne fonetycznie i gramatycznie, zapewne pojawią się w nich wulgaryzmy czy inne niepoprawne blogowo rzeczy, ale to ma być moje i tylko moje. lNie wiem nawet czy ktoś to kiedyś przeczyta, nie wiem kim będziesz i jak wyglądasz, czym się zajmujesz - bez znaczenia, większe znaczenie ma to co możesz z tego wyciągnąć i co możesz spróbować przemyśleć po przeczytaniu moich wpisów. Uważam, że może przeczytać to każdy, każdy na swój sposób przeanalizuje ta historie, każdy w odniesieniu do swojego życia dostrzeże w nim inne rzeczy, zwłaszcza osoby które przeżywają, przeżywały, lub p (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
On odsuwa się od ciebie... odrzucenie

On odsuwa sie od Ciebie a Ty wpadasz w panikę bo górę biorą emocje, które kobiety ogarniają częściej i mocniej. Większość z nas ich nie rozumie bo jest nieświadoma bo nikt nas nie uczy co z nimi robić, nie szukamy ich źródeł. A im tylko trzeba pozwolić być. Odczuwać je i pozwolić sobie na każde jakie sie pojawiają. Jesteś smutna bo On sie oddala ? Masz prawo być smutna i pozwól sobie na to! Jest wiele teori na to, że facet tak ma i trzeba to zrozumieć i robić inne rzeczy i czekać itp. Zgadzam się tylko z jednym, tak trzeba robić inne rzeczy. Trzeba zająć się swoimi emocjami. Dla czego sie pojawiają i jakie. Pozwolić sobie na nie. Większość z nas jest poraniona przez rodziców, którzy dostali to samo od swoich, plecak z kamieniami, który noszą przez całe życie. Noszą te kamienie bo nie potrafią inaczej. A ty możesz, skoro tu jesteś. Możesz bo tylko Ty jesteś odpowiedzialna co dźwigasz w swoim plecaku. I będziesz to tak długo dźwigać jak tylko T (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Zanim się poznaliśmy Blog erotyczny: Seks Opowiadania

Mam na imię Piotrek i jestem rogaczem. Fetysz bycia rogaczem ciągnie się za mną od dawna. Miałem po drodze związki, w których nie odnajdowałem spełnienia. Kobiety nie rozumiały tego, że miłość i seks mogą dotyczyć różnych osób. Ale na szczęście spotkałem Ewę i teraz jestem szczęśliwy, dowiedzcie się jak to się zaczęło: przeczytaj cały artykuł >>    

Zobacz cały wpis na blogu »
Rozstanie po 2,5 roku... Do Ciebie słów kilka...

No co. Po prostu dla mnie nie istniejesz. Ot. Z minuty na minutę; z sekundy na sekundę. Zniknąłeś. Jak feniks z popiołu… tylko w drugą stronę – nie zrodziłeś, a umarłeś.  Z feniksa w popiół. Tak lubiłeś porównywać siebie do feniksa… kto by się spodziewał, że to ja użyję tego porównania! Choć na opak. Bo mogę.   Przestajesz istnieć. Już nie chcę. Nie ma r;-*, nie ma kochania, nie ma Koteczka, słoneczka, Rybki, Skarba i Mychy. Trzeba było zrobić co należało.   Tak łatwo Ci było napisać „żegnam, cześć, pa”. Albo „droga wolna”. Napisałeś to teraz się tego trzymaj. Ja też Ci mówię „pa”. Choć tak długo nie chciałam. A byliśmy tak szczęśliwi… tak bardzo bardzo bardzo! Ale nie. Lepiej się rozstać, łatwiej, co?   Mam już wyjebane. Oczywiście, że płaczę kilka godzin dziennie i że tęsknię tak, jak nigdy nie (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Kiedy kończy się miłość ? Ja czyli kto

Dokładnie pamiętam dzień w którym po raz pierwszy zobaczyłam mojego męża. Nigdy nie wierzyłam w miłość od pierwszego wejrzenia. Zawsze uważałam, że to bzdury stworzone na potrzeby romantycznych filmów czy książek ale to co wówczas poczułam można właśnie do takiego uczucia porównać. Nie był to pierwszy chłopak, który zwrócił na siebie moją uwagę ale nigdy wcześniej ani później do nikogo nie poczułam czegoś takiego. Nawet nie potrafię tego opisać ale było to "jak grom z jasnego nieba". Jakby czas się nagle zatrzymał. Spojrzał na mnie a mnie przeszedł prąd i już wiedziałam, że to ten jeden jedyny. Jesteśmy już 16 lat po ślubie. Dla jednych dużo dla innym mało. Jak pewnie w każdym związku tak i u nas zdarzały się dobre i złe momenty. My przez te 16 lat przeszliśmy tyle, ze można by było obdzielić kilka związków. No ale nie o tym chciałam dziś pisać... Teraz po tych 16 latach mam wrażenie, że z wielkiego uczucia jakie (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Krótka historia Ona i On

Witam wszystkich. To jest mój pierwszy blog. Opowiem Wam po krótce jak się to zaczęło z Panem A., bo o tym chciałabym pisać. No więc piękny czerwiec 2012. Lat 17, a Pan A. 20. Pierwsze spotkanie na meczu. Później wiadomość na portalu społecznościowym, numer telefonu... i kolejne spotkania. Pierwszy pocałunek. Po 3 mięsińącach pierwszy seks... Miłość kwitła. Nie widzieliśmy świata poza sobą. Od razu wiedziałam, że to właśnie kogoś takiego szukałam. Był wrażliwy, uczuciowy, romantyczny. Wspólne wyjścia, długie spacery. Myślałam, że tacy cudowni faceci nie istnieją. Jedyną jego wadą była nieziemska zazdrość. Niestety nigdy w swojej rodzinie nie był doceniany, przez co wydawało mu się, że jest gorszy od innych. Przyszedł luty, moja 18-nastka. Wtedy "wpadliśmy". Dla mnie był to koniec świata... Najngorszą rzeczą nie było dla mnie "Jak jasobie poradzę", tylko "Jak powiedzieć rodzicom", ktorzy zawsze we mnie wierzyli, chcieli wysłać mni (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
milczac Milcząc

Rytualny niedzielny wieczór. Nadal czuję zapach Romeo, jego przeszywające spojrzenie.... i do tego jego uśmiech, tak cudowny - specjalnie dla mnie. Uszczęśliwia mnie ten człowiek, samą swoją obecnością... kiedy jest obok mnie cała reszta się nie liczy, niestety to mija kiedy wracam do siebie, czuję sie wtedy jak zbity pies z którego uchodzi życie z każdym kilometrem kiedy się od niego oddalam, a zbliżam do swojego domku - przedsionka piekła. Wczoraj powiedział mi, że gdyby nie jego wyjazd w delegację to by mnie nie wypuścił, w ogóle gdyby nie moje życie tu, teraz w tym miejscu - chciałby żebym z nim jechała.... no ale niestety to wszystko nie jest takie proste... w każdym bądź razie, jego słowa były urzekające -są.... bo na samo wspomnienie pojawia się uśmiech....ale teraz znów wraca codzienność, mam wrażenie jakbym żyła w  dwóch światach. Pierwszy - ten realny, moje życie, praca, obowiązki i szereg innych czynników w tym książę.... a drugi, on, ja - my.... (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
milczac Milcząc

Bycie w związku to bardzo trudna praca. Codziennie stoimy przed nowym wyzwaniem! Sądząc, że możemy usiąć na laurach jakże jest mylne, trzeba dbać o to co codziennie budujemy..... i nie można myśleć, że wystarczy wydedukować regułkę z podrzędnego romansidła, trzeba pamiętać o małych gestach, które sprawiają, że jesteśmy ważni, ważni dla tej osoby, z którą dzielimy codzienność, z którą chcemy dzielić, przeżyć swoje życie...nie na zasadzie razem a jednak osobno...mamy się uzpełniać....być przede wszystkim w tych złych momentach, których niestety nie da się uniknąć, choć z drugiej strony właśnie one sprawiają, pokazują jak bardzo nam zależy, jak bardzo kochamy i jesteśmy kochani. Nie jesteśmy biorcami a dawcami i świadomość ta sprawia, że odczuwamy euforię.... uśmiech ukochanej osoby, najlepsze wyznagrodzenie. Zdaję sobie sprawę, że codzienność nie sprzyja temu by rozpalać ogień na nowo, że po całym dniu jesteśmy tak wykończeni, że włącza się nam egoizm niczym parcie na szkło i p (...)

Zobacz cały wpis na blogu »