Szczęście

Wpisy zawierające słowo kluczowe szczęście.


« najpopularniejsze słowa kluczowe

Bycie mamą O mnie, o mojej rodzinie,o naszym życiu

Dokładnie 3 lata temu (26.06.2015) zostałam mamą po raz pierwszy. Był to dla mnie wspaniały czas, jednak pełen strachu, łez... ale przede wszystkim ogromnego szczęścia. Pamiętam ten dzień jakby to było dziś i pewnie każda z nas tak ma ! W tym całym haosie ,bólu,bezsilności na końcu cięzkiej drogi pojawia się ulga, ta mała istotka i ta ogromna miłość, ktora przychodzi odrazu...nawet jeśli kiedykolwiek w nią wątpiłaś ona poprostu przychodzi, jest i z dnia na dzień staje się coraz mocniejsza, coraz lepsza i tak bardzo bezinteresowna. Lenka urodziła się przedwcześnie, w 36tc...nie pytajcie jaki przeżyłam stres, kiedy nagle odeszły mi wody...nie wiedziałam co sie dzieje...dlaczego teraz, przeciez do porodu został jeszcze jakiś miesiąc a to już, teraz ,zaraz miałam już mieć przy sobie tą małą istotkę...i te miliony pytan w głowie...jak to będzie, czy sobie poradzę, jak zmieni się moje życie. Teraz nie wyobrażam sobie innego życia. Nie powiem, bo mieliśmy mnóstwo ciężkich momentów, ale było (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Wszystko się zmieniło-2 Intymnie na codzień

Bajka.    Tak mogłabym opisać jednym słowem to co się działo.  Choć nie było łatwo...  Poznaliśmy się całkiem niewinnie, normalnie, tak jak to zazwyczaj poznają się ludzie. Była rozmowa, luźna, koleżeńska. Z czasem zaczęliśmy sobie bardziej ufać i zwierzać z problemów.  On, 30 letni przystojniak, zakompleksiony przygarbiony, stłumiony. Ja, 26 letnia panna z dzieckiem, zastraszona, smutna bez chęci do czego kolwiek.  Przyznał się, że jeszcze ma żonę, w moim wieku, jest w trakcie rozwodu i ma zamiar walczyć o swoją córkę.  Początkowo, nie wierzyłam w opowieści o życiu z ex, jaka to ona nie jest okropna, leniwa. Z czasem te opowieści zaczęły się potwierdzać i sama ex udowodniła tą smutną prawdę. Nie dbała ani o siebie, ani o dom, ani o małżeństwo, ani o własne dziecko.  Nie rozumiałam dlaczego wpakował się w taki związek. Później zrozumiałam jak bar (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Wszystko się zmieniło Intymnie na codzień

Od czego zacząć?  Mam 28 lat, od roku jestem mężatką, mam 6letnią córkę.    Od samego początku łatwo nie było. Pierwszy związek nieudany, gdzie jak tylko zaszłam w ciążę to wszystkie wspólne lata rozsypały się w drobny mak. Byliśmy w tym samym wieku, wspólne mieszkanie, oboje pracowaliśmy, wszystko było w porządku, układało się i podjęliśmy wspólnie decyzję o dziecku. Tak, chcemy mieć dziecko. Gdy tylko się udało, zaszłam w ciążę nagle całe szczęście gdzieś odeszło. On zaczął pić (niby to że szczęścia), zaczęli się dziwni koledzy, potem zaczęły się narkotyki, aż mnie pobił... Raz, drugi, pięćdziesiąty. Urodziłam wspaniałą córkę, okazało się, że ma wadę serca i wodogłowie. Któregoś wieczoru usypiam maleństwo na rękach, On wraca do domu na "fazie" i zaś awantura. Uderzył mnie gdy trzymalam małą na rękach. Przewróciłam się. Na szczęście upadłam na plecy i córce nic się nie stało. Od tamtego dni (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Szczęście Moje wiersze

      Szczęście   Szczęście, to pojęcie względne, niespodziewanie zwykle przychodzi, zapuka do okna i wraz z wiatrem- nagle odchodzi.. Czasem, się ukryje, aby poobserwować.. Zawieszone , w kroplach deszczu,błyszczących - w słońcu...   Nie ulegaj złudzeniu ! Wiatr, szybko strąci krople lub słońce je osuszy.. Pozostaniesz sam- zagubiony, pośród codziennych problemów... Poszukaj radości gdzie  indziej...Słuchaj śpiewu ptaków , to przynosi ukojenie..Nie mów nic- zanurz się w marzenia..   mariatalar

Zobacz cały wpis na blogu »
Początek przemyślenia i refleksje młodej matki

Ponad cztery miesiące temu zaczeła się moja przygoda z najważniejszą rolą w życiu, rolą matki. Na początku przerażenie, stres przy wykonywaniu prostych czynności jak np. przebieranie czy kąpiel maleństwa. Ale poczucie bycia matką daje olbrzymia siłę i dziś wszysko wykonuje sie rutynowo. Także kobitki bez stresu wszystko przychodzi samo nie potrzeba żadnych szkół, potrzeba tylko ogromne morze miłości. 

Zobacz cały wpis na blogu »
Definicja szczęścia ...?!? Definicja szczęścia ...?!?

"Życie zaczyna się po 30-tce!" mówili mi, gdy przerażonym wzrokiem patrzyłam na 30 świeczek na moim torcie urodzinowym... To było ponad 4 lata temu, a u mnie nadal nic się nie zaczęło. Wręcz przeciwne wszystko się kończy. Kończy mi się energia, zapał, pozytywne myślenie i chęci... związek tez mi się kończy ..z każdym rokiem jest coraz gorzej...   Czego mi brakuje w życiu ?! Przecież mam "wszystko "!  (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Podświadomość nie analizuje...:-) Bogactwo najpierw dotyka duszy

 Gdy w naszym życiu zaczynają dziać się różne rzeczy, zarówno te pozytywne jak i negatywne zazwyczaj mówimy, że ,,coś" stało się ,,przez coś". Powiem więcej-Staramy się zrzucić odpowiedzialność na czynniki zewnętrzne. Rzadko bierzemy pod uwagę fakt, że wszystkie sytuacje, których doświadczamy są następstwem naszego sposobu myślenia. Prosty przykład. Wstajesz rano i mówisz: Boże jak mi się nie chce! Gdybym tak wygrał w lotka nigdy nie musiałbym już tak wcześnie wstawać i pracować... Zapewne nie raz doświadczyłeś takich odczuć po przebudzeniu :-) Zaraz potem idziesz się szykować do pracy i zauważasz, że czas pędzi jak torpeda! Wychodzisz z domu idziesz na autobus i bachhh nie nadjeżdża! Myślisz sobie spóźnię się! Mój szef będzie wściekły! Wszystko ,,przez" ten cholerny autobus! A czy nie wydaję Ci się, że taka sytuacja zaistniała ,,dzięki" Twojemu nastawieniu? Wstajesz rano i myślisz sobie ,,nie chce mi się". Wysyłasz swojej pod (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Moje wydarzenia mego życia Moje wydarzenia

Moje życie nie było takie nudne jak każdy mówi. Pierwsze co mnie spotkało to rozmowa z miły panem o imieniu Izaak Falconbrid dzięki niemu otrzymałem posadę latarnika w Aspinwali. Każde dni w latarni zdawały się coraz ciekawsze do pewnego czasu gdy zostałem sam. Pewnego dnia gdy byłem w latarni przyszła do mnie pewna paczka a w niej były polskie książki. Gdy ujrzałem jedną książkę a miała " Pan Tadeusz" wspomnienia powróciły. Przez tą książkę nawet nie zauważyłem, że zaniedbuje swoje obowiązki w latarni. Byłem tak poświęcony czytaniu, że przez zemnie statek się rozbił, później zostałem wyrzucony  z pracy :( aż wyjechałem z miasteczka wróciłem do dawnych korzeni :)

Zobacz cały wpis na blogu »
ni to szczęście, ni to smutek Słowotok

Ni to szczęście, ni to smutek Czuje się jak ostatni głupek Emocje są poszarpane Nie są pod uwage brane Znikają, a później się pojawiają I do myślenia zmuszają Serce poruszają Uczuciami grają Chodzimy rozkojarzeni Czasem trochę omdleni Nie kontrolujemy snów Choć często do nich pragniemy wrócić znów Lecz życiu trzeba stawić czoła Każdy temu podoła     2014r. grudzień (kilka dni przed sylwestrem)

Zobacz cały wpis na blogu »
milczac Milcząc

Siedzę i piję herbatkę.  Cudowny aromat dzikiej róży z maliną rozgrzewa mnie od środka. Choć może to tylko jest dopełnieniem do tych sielankowych chwil. Tak, jestem szczęśliwa! Uśmiecham się na samo wspomnienie, wspomnienie mojej upragnionenj normalności! Calkiem inaczej to wygląda z tej drugiej strony. Za każdym razem kiedy wracałam od Romeo czułam sie jak "zbity pies" a dzisiaj....dzisiaj tryskałam życiem, szczęściem....tak wielkim, że nawet ślepiec byłby w stanie to zauważyć. Ten facet mnie naprawdę kocha! I mimo, że ma problem żeby mi to okazać - hmmm.... taka jego natura? To i tak można to zauważyć w jego spojrzeniu, uśmiechu...w tym jak mnie przytula, dotyka.... Zdaję sobie sprawę z tego, że jak tylko przyjdzie nam "żyć" na telefonie znowu pojawią się mniejsze- większę konfilkty....ale jak oboje zauważyliśmy kiedy jesteśmy razem ze sobą, namacalnie nic z takich rzeczy się niedzieję. I mimo, że poruszamy poważnę tematy i każdę z nas mówi to co myśli, nie ma ni (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
milczac Milcząc

Głowa delikatnie ćmi... mam wrażenie, że odpływam jakym była czymś odurzona. Hmmmm.... uczucie euforii przeplata się z czymś czego nie potrafię określić. Z Romeo sprawy układają się dobrze, może nie ma w tym wszystkim jakiś uniesień ale jest normalność, moja upragniona normalność. Nawe złapałam się, że jestem o niego zazdrosna! Tak właśnie, ja jestem zazdrosna, może nie tyle o niego bo nie wiem dlaczego ale mu ufam, jestem spokojna, wierzę, że mnie kocha.... ale hmm... powiem tak, będąc u niego w niedzielę dużo rozmawialiśmy i wyjaśnialiśmy sobie pewne ważnę dla nas kwestię i w pewnym momencie on powiedział, że jest o mnie zazdrosny...ja odparłam, że nie... i wczoraj rano jak dzwonił podczas rozmowy oznajmił, że pił kawę z panią kierownik, która podobno na niego leci. super - ma facet powodzenie i jest mój! Czego chcieć więcej....ale on ciągnął dalej ten temat i powiedział, że się mną "pochwalił" pokazując moje zdjęci, swojej córeczki i mojego portretu - jej córki.. (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
milczac Milcząc

Po wczorajszej sielankowej niedzieli z Romeo czuję się cudownie. Wahałam się jak do niego jechałam, ale  tęsknota za nim okazała się silniejsza....on tez tęsknił. Moje zachowanie, to jak świruję kiedy go zbyt długo nie ma obok mnie jest spowodowane tym, że dopada mnie moja szara codzienność, mój analizator się włańcza.... myśli krążą, że skoro tak długo byłam sama....czy powinnam to zmieniać, że jest dobrze jak jest, tzn nie narażam się na zranienie i  przede wszystkim pytanie czy ja nadaję się na bycie w związku....ale jak tylko sobie przypomnę ile mi Romeo daję chcę, pragnę walczyć o niego, o nas i przede wszystkim o siebie.... jakby tylko to było możliwe z miejsca spakowałabym siebie i pojechała do niego i już nigdy nie wypuściła z swoich ramion- wiem, objaw szaleństwa, ale tak właśnie jest, oszalałam na punkcie tego faceta.... i wiem, że i on oszalał na moim punkcie, kocha mnie, tak...za to, że jestem! I to jest cudowne, nie wymaga niczego poza tym bym była, bym go kochała..... a ja (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
milczac Milcząc

Bycie w związku to bardzo trudna praca. Codziennie stoimy przed nowym wyzwaniem! Sądząc, że możemy usiąć na laurach jakże jest mylne, trzeba dbać o to co codziennie budujemy..... i nie można myśleć, że wystarczy wydedukować regułkę z podrzędnego romansidła, trzeba pamiętać o małych gestach, które sprawiają, że jesteśmy ważni, ważni dla tej osoby, z którą dzielimy codzienność, z którą chcemy dzielić, przeżyć swoje życie...nie na zasadzie razem a jednak osobno...mamy się uzpełniać....być przede wszystkim w tych złych momentach, których niestety nie da się uniknąć, choć z drugiej strony właśnie one sprawiają, pokazują jak bardzo nam zależy, jak bardzo kochamy i jesteśmy kochani. Nie jesteśmy biorcami a dawcami i świadomość ta sprawia, że odczuwamy euforię.... uśmiech ukochanej osoby, najlepsze wyznagrodzenie. Zdaję sobie sprawę, że codzienność nie sprzyja temu by rozpalać ogień na nowo, że po całym dniu jesteśmy tak wykończeni, że włącza się nam egoizm niczym parcie na szkło i p (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
milczac Milcząc

W samo południe jako pierwsza zadzwoniłam do mojego księcia -powód ON nie wiedział kiedy może dzwonić do mnie... wiedząc, że wczoraj byłam na spotkaniu..... wyczułam w jego głosie, że jest zadowolony, że dzwonie..... opowiedziałam mu o moich rozterkach związanych z mężczyzną, który chciałby ułożyć sobie ze mną życie.... mianowicie opowiadałam mu, że różnica wieku jest zasadnicza bo to praktycznie 12 lat.... i pomimo, że dogadujemy się na każdej płaszczyźnie.... to samo spojrzenie na życie, to samo poczucie humoru.... i przede wszystkim potrafimy ze sobą rozmawiać.... a tą umiejętność  to nie każdy potrafii...... słuchał mnie uważnie i przyznał mi rację....i mało tego powiedział mi, że mu sie wydaję, że ja nie nadaję się już do żadnego związku.... hmmmm..... perspektywa cudowna... w wieku 31 lat zostać sama.... nasunęło mi się pytanie czy rozmowa z nim może mi pomóc czy też zaszkodzić....w końcu tyle lat mamy za sobą...jakby nie patrzeć mamy "wspólną" prz (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Pamiętacie ten numer: małolat więcej? Rozkmiń to

(...)

Zobacz cały wpis na blogu »