19 czerwca 2022, 23:59
O obserwacji interesownej

O obserwacji interesownej

Zdjęcie pochodzi z serwisu Pixabay.com
Zawsze pod ręką muszę mieć zeszyt. Myśli przychodzą i przepadają mi bardzo szybko i jak odpowiednio wcześniej ich nie uwiecznię, znikną bezpowrotnie, albo gorzej, zamienią się w coś, co kiedyś mogło być dobrą książką. Nie zliczę ile razy miałam przygotowane pierwsze zdania tych moich niedokonanych książek: krótkie zdania, raczej stwierdzające fakty, delikatnie wprowadzające czytelnika w przewidziany klimat.

I tak tkwię w tej swojej niewydarzonej literaturze. Wynikają z tego jednak pewne nawyki, stosowane na zapas, jakby coś mi się niespodziewanie odwidziało. Tym właśnie sposobem nałogowo obserwuję ludzi. Robię to jednak w sposób perfidnie interesowny. 

 

Raz siedziałam z tyłu dusznej sali w zachodnim skrzydle Sorbony. Monsieur Morriset wbiegł do sali spóźniony, rzucając przelotne spojrzenie na zgromadzonych, zaczął pośpiesznie wyciągać zawartość swojej aktówki. Był wysoki, chudy, patykowaty wręcz, w kwiecistej koszuli i spodniach w kratę. Rzadkie, falowane włosy spiął w niskiego kucyka, na czubku głowy prześwitywała mu łysinka. Jeszcze rozkładając materiały i podłączając sprzęt, zaczął prowadzić swój wykład o Walterze Benjaminie i dziele sztuki w epoce mechanicznej reprodukcji. Od razu zapisałam sobie w myślach jego wygląd, jego postura, sposób poruszania się i mówienia miały idealny zestaw cech do opisania jakiegoś przyszłego bohatera. Takich ludzi trzeba zapamiętywać i potem na własny użytek przeglądać jak katalog i tworzyć ludzkie zestawy na kształt potrzebnych bohaterów literackich. Potem już tylko Ty wiesz, że główny bohater ma nos twojego profesora, chód sąsiada z piętra niżej, a styl palenia papierosa jak zmanierowany student zaobserwowany parę dni temu w kawiarni. 

 

Z obserwacji ludzi można też wygrzebać coś dla siebie. Dziewczyna, zauważona ostatnio przeze mnie w tramwaju, tak pięknie patrzyła przez okno. Wędrowała wzrokiem po zmieniających się obrazach, mając lekko zmrużone oczy, tak żeby wyłapać jak najwiecej szczegółów mijanych scen. Słońce  otulało jej ciało, cienie malowały obrazy na jej twarzy, a wiatr wpadający przez uchylone okno, targał jej jasne włosy. Uchwycona w takiej chwili wydawała mi się najpiękniejszą istotą na świecie. Zwykła scena jawiła mi się jako magiczne zjawisko. I to mi się udzieliło, od razu też mi się zachciało tak pięknie patrzeć przez okno, z nadzieją, że teraz ja z kolei będę obserwowana i krąg się zatoczy. 

 

Jednak ostatnio zauważyłam też u siebie inny typ obserwowania. Jest to obserwacja tak zwana zbiorowa, bardzo podatna na typowanie ludzi w kategorie. Złapałam się na takiej mimowolnej obserwacji przy okazji siedzenia na plaży w Hadze. Mijani ludzie wyglądali jak statyści, podstawieni przez życie w roli reżysera codzienności. Robili wszystkie ludzkie czynności plażowe, ale jakoś tak zbyt poprawnie, zbyt szablonowo. Okazuje się, że można zbyt naturalnie rzucać psu piłkę, by ten zbyt naturalnie po nią pobiegł, merdając ogonem z wywalonym jęzorem. Można zbyt naturalnie schnąć na ręczniku po kąpieli w morzu, obserwując zachodzące słońce. Słowem, można zbyt naturalnie być w świecie. Przez taki moment odrealnienia, aż się człowiek zaczyna zastanawiać, czy aby przypadkiem nie żyje w symulacji.

 

 

I tak mi się finalnie wydaje, że dobra pisarka musi być przede wszystkim czujną obserwatorką, nie tylko zewnętrzną, ale przede wszystkim wewnętrzną. Musi obserwować, a następnie analizować swoje odczucia wobec danej rzeczy. Myślę teraz o moich ulubionych obserwatorkach: o Krall, o Didion, o ich wnikliwych oczach, które odbijają wszystkie słowa wyobrażone, usłyszane, powiedziane. One patrzą i słuchają, ale w sposób jednostronny, nie słychać ich odpowiedzi, tylko obserwacje przelane na papier.

Więc jak już mam uchwycić jakąś myśl, to niech będzie to ta, że obserwacja napędza literaturę, moją przynajmniej.

 

 

Dodaj swój komentarz

Zobacz także

- wpisy o podobnej tematyce

Początek
17 maja 2024, 21:55
Zdjęcie pochodzi z serwisu Pixabay.com
Podążam za Twoim niespokojnym oddechem, wyczulonym na przebłyski wiarołomnej oazy. Próbuję zrozumieć, dokąd odeszła na wieczność dwulicowa melancholia, ta urodzona hipokrytka, z którą tak było mi do uśmiechu.
Święta za pasem!
18 grudnia 2022, 19:41
Zdjęcie pochodzi z serwisu Pixabay.com
Jejku! Oto mamy 18 grudnia! Do Wigilii pozostał niecały tydzień! Pomyśleć, że jeszcze całkiem niedawno kwękaliśmy, że od świąt dzieli nas tak wiele czasu... A tu, proszę bardzo - kilka tygodni minęło w naprawdę błyskawicznym tempie. Doprawdy, czasem ten czas goni jak szalony, nie wyrabiając na zakrętach!
Powrót córki marnotrawnej
15 kwietnia 2022, 16:06
Zdjęcie pochodzi z serwisu Pixabay.com
Powrót córki marnotrawnej. Moi drodzy Czytelnicy!   Wszystkich tych, którzy odwiedzali regularnie mojego bloga, chciałabym naprawdę mocno przeprosić. Nie dodawałam nowej notatki od kilku miesięcy! Nie wiem do końca, co spowodowało, że zapomniałam o tej stronie, że nie
Epitafium krzyża....mojego
21 grudnia 2021, 18:58
Zdjęcie pochodzi z serwisu Pixabay.com
Mija większa cisza...nabieram w siebie grudniowe powietrze. Oddech zaranny jak zawsze pełny nadziei na dobry dzień. Cisza o przedświcie aż prowokuje do myśli wielu. Czuję miarowe bicie serca, uderzenie za uderzeniem..bach,bach...
Świąt nie będzie?!
12 grudnia 2021, 15:04
Zdjęcie pochodzi z serwisu Pixabay.com
Moi kochani! Pragnę poinformować Was, że w tym roku świąt nie będzie! Skąd się wzięło to niezwykle obrazoburcze stwierdzenie? Co się stało, że dwanaście dni przed Bożym Narodzeniem przynoszę Wam tak smutną wiadomość? Wyobrażam sobie Wasze niepocieszone miny… Już, już spieszę z wyjaśnieniem.