Małżeństwo

Wpisy zawierające słowo kluczowe małżeństwo.


« najpopularniejsze słowa kluczowe

Małżeństwo Historie z życia wzięte

Witajcie,  Dziś poruszę temat małżeństwa. Sama jestem w związku małżeńskim już od 7 lat. Pamiętam jak jeszcze przed małżeństwem było miedzy nami zupełnie inaczej. Większość mężatek się pewnie ze mną zgodzi, że przed ślubem taki facet jest kochany daje kwiatki, czekoladki i zabiera w różne miejsca, a po ślubie to pryska jak bańka mydlana. Pewnie ktoś pomyśli że wylewam tutaj swoje żale, może jest w tym coś racji. W sposobie myślenia ludzi w Polsce choć może nie jest to tak widoczne w dużych miastach, ale na Polskich wsiach wciąż istnieje przekonanie że kobieta ma rodzić dzieci, wychowywać je, zrobić wszystko w domu, a mąż niczym Ferdynand Kiepski zasiądzie w fotelu przed telewizorem z tekstem " podaj piwo kobieto", bo ty przecież według niego nie masz innych zajęć jak obsługiwane wielmożnego pana, bo on nawet kanapki sobie sam nie zrobi. Niestety takie zachowania wychodzą już po ślubie w okresie małżeństwa. Taki facet tylko żąda ty masz być na każde jego skinienie, ale żeby cokolwiek ci (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Pierwsza, ale nie ostatnia (1) Blog o fwb i innych takich

Pierwsze kroki w temacie internetowego randkowania stawiałem już będąc nastolatkiem, ale poza paroma rozmowami na gg i jeszcze mniej udanej pisaninie na przeróżnych czatach (nawet irc), nie zagłębiałem się zbytnio w tym wszystkim. Dopiero gdy w moim wieku na dobre zagościła dwójka z przodu, to wziąłem się za tworzenie kont na przeróżnych portalach i aplikacjach randkowych. Jednak nawet wtedy wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazywały na to, że do końca trzeciej dekady życia nadal będę prawiczkiem, więc po ukończeniu studiów jeszcze bardziej zintensyfikowałem swoje poszukiwania.   Początki "postudenckie" nie napawały optymizmem i mijały kolejne bezowocne lata. Czasem robiłem dłuższe przerwy i przestawałem szukać, skupiając się na innych rzeczach, sądząc w sumie że przecież pośpiechu nigdzie nie ma. Ogólnie l (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Relacje są najważniejsze Macierzyństwo bez retuszu

2 tygodnie temu zaczęłam spotkania z psychoterapeutą. Dlaczego? Po pierwsze muszę odbyć własną terapię do szkoły, w której się uczę a po drugie uznałam, że jest to idealny moment, bo moje życie przechodzi diametralną zmianę, z którą różnie sobie radzę. Pomyślałam, że może będzie mi łatwiej się z tym zmierzyć podczas takich spotkań. Zapanować nad swoimi emocjami, silnymi emocjami, często złością. Pierwsza moja myśl jakoś tłumacząca moją ciągłą frustrację- Moje życie przed było zupełnie inne. Poukładane. Zaplanowane. JA kontrolująca wszystko. Plan dnia, co do godziny. I nagle- bum. Plany się rozsypały. Kontrola zabrana. A ja nie mogę się z tym pogodzić. Godzę się powoli ale przy tym dużo frustruje. Planuje, że powieszę pranie, że zrobię obiad, że pójdęo 12:00 na spacer a moja mała istotka ma inne plany. A ja się na nią złoszczę, bo odbiera mi kontrolę. To jest dla mnie trudne, bo znowu chce to układać, zamiast myślęc LET IT BE. Uczę się powoli tego. Ważne, że już to dostrzegłam. (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Patrząc wstecz. Z widokiem na Stóg

Jak wyglądało moje małżeństwo? Czy nie godząc się z zachowaniem mojego męża byłam przewrażliwiona? Czy to naturalne, że mężczyzna ignoruje to, co mówi jego partnerka życiowa? Czy to normalne, że liczy się z jej zdaniem, jeśli pasuje do jego decyzji? Czy w imię miłości należy się podpożądkowywać i zmieniać na żądanie drugiej osoby? Czy zaakceptowanie wad drugiego człowieka to objaw lenistwa? Więcej pytań niż czego kolwiek... Tak to wygląda w mojej głowie. Postaram się po krótce opisać moje małżeństwo... To będzie opis jednostronny, na pewno mój mąż i ojciec moich dzieci może wyłożyć swoje racje i z jego perspektywy będzie to wyglądało inaczej... Decyzja o drastycznych krokach zapadła późną jesienią 2017. Wtedy potwierdziło się, że wyszłam za mąż, za człowieka, który jest totalnym egoistą  i nie dojrzał do życia we dwoje (możliwe, że to tylko moja subiektywna opinia).  1. Pewnie mnie kochał na swój sposób, miłość rozumiał inaczej niż (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
ślub z teściową zamknięte drzwi

7 kwietnia - zamykam drzwi do normalności  ile jest panien młodych które już  w dniu ślubu wiedziały że popełniły największy błąd zycia????? pewnie niewiele, mam to szczęscie zaliczać się do pechowej grupy... już dwie godziny po przysiedze żałowałam ze jednak nie wyszłam z kościola. niestety byłam w ciazy... dziś sobie myslę i co z tego = ciąża nie musi oznaczać od razu ślubu, piotrek dążył do ślubu - jesteśmy katolikami, fajnie było by urodził sie w pełnej rodzinie.    Piękna suknia, uszyta wg własnego projektu, złote buciki, wiązanka jak z bajki - ostatnie chwile prawdziwego szcęścia. gdyż mój Piotruś składał przysiegę swojej własnej matce, która jest chyba najbardziej zaborczą maką jaką znam.  Niejedna z was sobie pomysli, a ona nie wiedziała za kogo wychodzi??? pewnie tak , ona zawsze doprowadzała mnie do białej gorączki, niestety byłam zdania że Piotrek przecież cały czas trzyma moją stronę, owszem trzymał, ale tylko do dnia (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Mój mąż Z pamiętnika depresji

Małżeństwo a depresja Mój mąż bardzo mnie skrzywdził. Myśle, że gdyby mnie aż tak nie oszukał, to pewnie nie leczyłabym się teraz na depresje.  Od tej sytuacji minęło 7 miesięcy, a ja dalej żyję w strachu, że to się powtórzy. Oczywiście, Marcin nie daje mi teraz żadnych powodów do tego abym się tak niepokoiła, ale jak raz ktoś bliski Ciebie oszuka to potem trudno jest Ci uwierzyć w to, że wszystko się ułoży.  On wie, że źle zrobił, wie też że mnie skrzywdził - twierdzi, że nie cofnie czasu, ale cieszy się, że to sie stało, bo teraz wie, że nie ma kontroli nad swoją chorobą i wstydzi sie tego co zrobił. Powiedział mi, że nie spodziewał się tego, że ja tak bardzo to przeżyje i że będę musiała się leczyć u psychiatry. On faktycznie czuje się winny, a ja czuje codzienny lęk.  Wiem też, że dopóki mu nie wybaczę, dopóty nie uwolnię się od choroby, bo depresja to choroba myśli i uczuć. On bardzo się stara aby mi pom (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
ŚWIADECTWO JUSTYNY Różaniec Świętego Józefa

  Świadectwo I  Moja modlitwa o dobrego męża trwała wiele lat. Specjalna do Świętego Józefa o dobrego współmałżonka, dodatkowo przez 20 miesięcy odmawiałam codziennie dziesiątkę różańca w tejże intencji, przez ten czas szukałam swojej drogi i mojej drugiej połówki, to niesamowite czego Święty Józef dokonał, po wielu przejściach w końcu spotkałam tego idealnego mężczyznę, prawdziwą drugą połówkę. Myślałam, że to niemo (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Wstęp Marzenie- dziecko

Cześć!Mam na imię K. i mam 25 lat. Od kilku miesięcy jestem szczęśliwą żoną M., mojego wieloletniego przyjaciela. Moje życie jest fajne, mam męża, stabilną pracę- pomagam innym ludziom, kochającą rodzinę, fantastycznych przyjaciół, pełnia szczęścia, prawda? Jednak nie...Moim największym marzeniem jest posiadanie dziecka, kogoś, kto będzie mnie kochał zawsze, bezwarunkowo i dla kogo będziemy z mężem najważniejszymi osobami na świecie. Od 2014 roku wiem o moim problemie- PCOS (Zespół policystycznych jajników). Od tego czasu staram się z tym walczyć. Chociaż, to za dużo powiedziane. Byłam u dwóch ginekologów, za każdym razem słyszałam, że będzie mi ciężko zajść w ciążę albo, że to ostatni dzwonek na bycie mamą. (Ludzie ja wtedy nie miałam nawet ćwierćwieku!) Wizyty kończyły się na kolejnych opako (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
życie jak w Madrycie Kobieta i duże C+E...czyli bierz stery w swoje ręce

tylko coś nie pykło... jak to się zwykle mawia.  Po pierwsze to długo się zastanawiałam jak to się stało, ze na raz spadło na mnie tyle szcześcia, wspaniały mężczyzna, przystojny, inteligentny, czarujący itp. itd... (rzygam tęczą normalnie) raz, dwa i mieszkamy razem, trzy, cztery dziecko.... pięć sześć i ślub! ale nie to, że welon, pierdyliard gości, przygotowania itp. nie ... cywilny, skromnie rachu ciachu i po wszystkim. Ale ja nie o tym chcę tu pisać , bo żyło nam się dobrze , ale to już przeszłość... Mamy wspaniałego 7 letniego synka, jestem już od ponad roku po rozwodzie , a moje życie... no właśnie , moje życie się dopiero zaczęło, tak na dobre, tak na sto pieprzonych procent. 

Zobacz cały wpis na blogu »
Wszystko się zmieniło-2 Intymnie na codzień

Bajka.    Tak mogłabym opisać jednym słowem to co się działo.  Choć nie było łatwo...  Poznaliśmy się całkiem niewinnie, normalnie, tak jak to zazwyczaj poznają się ludzie. Była rozmowa, luźna, koleżeńska. Z czasem zaczęliśmy sobie bardziej ufać i zwierzać z problemów.  On, 30 letni przystojniak, zakompleksiony przygarbiony, stłumiony. Ja, 26 letnia panna z dzieckiem, zastraszona, smutna bez chęci do czego kolwiek.  Przyznał się, że jeszcze ma żonę, w moim wieku, jest w trakcie rozwodu i ma zamiar walczyć o swoją córkę.  Początkowo, nie wierzyłam w opowieści o życiu z ex, jaka to ona nie jest okropna, leniwa. Z czasem te opowieści zaczęły się potwierdzać i sama ex udowodniła tą smutną prawdę. Nie dbała ani o siebie, ani o dom, ani o małżeństwo, ani o własne dziecko.  Nie rozumiałam dlaczego wpakował się w taki związek. Później zrozumiałam jak bar (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Wszystko się zmieniło-2 Intymnie na codzień

Bajka.    Tak mogłabym opisać jednym słowem to co się działo.  Choć nie było łatwo...  Poznaliśmy się całkiem niewinnie, normalnie, tak jak to zazwyczaj poznają się ludzie. Była rozmowa, luźna, koleżeńska. Z czasem zaczęliśmy sobie bardziej ufać i zwierzać z problemów.  On, 30 letni przystojniak, zakompleksiony przygarbiony, stłumiony. Ja, 26 letnia panna z dzieckiem, zastraszona, smutna bez chęci do czego kolwiek.  Przyznał się, że jeszcze ma żonę, w moim wieku, jest w trakcie rozwodu i ma zamiar walczyć o swoją córkę.  Początkowo, nie wierzyłam w opowieści o życiu z ex, jaka to ona nie jest okropna, leniwa. Z czasem te opowieści zaczęły się potwierdzać i sama ex udowodniła tą smutną prawdę. Nie dbała ani o siebie, ani o dom, ani o małżeństwo, ani o własne dziecko.  Nie rozumiałam dlaczego wpakował się w taki związek. Później zrozumiałam jak bar (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Wszystko się zmieniło Intymnie na codzień

Od czego zacząć?  Mam 28 lat, od roku jestem mężatką, mam 6letnią córkę.    Od samego początku łatwo nie było. Pierwszy związek nieudany, gdzie jak tylko zaszłam w ciążę to wszystkie wspólne lata rozsypały się w drobny mak. Byliśmy w tym samym wieku, wspólne mieszkanie, oboje pracowaliśmy, wszystko było w porządku, układało się i podjęliśmy wspólnie decyzję o dziecku. Tak, chcemy mieć dziecko. Gdy tylko się udało, zaszłam w ciążę nagle całe szczęście gdzieś odeszło. On zaczął pić (niby to że szczęścia), zaczęli się dziwni koledzy, potem zaczęły się narkotyki, aż mnie pobił... Raz, drugi, pięćdziesiąty. Urodziłam wspaniałą córkę, okazało się, że ma wadę serca i wodogłowie. Któregoś wieczoru usypiam maleństwo na rękach, On wraca do domu na "fazie" i zaś awantura. Uderzył mnie gdy trzymalam małą na rękach. Przewróciłam się. Na szczęście upadłam na plecy i córce nic się nie stało. Od tamtego dni (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Na poczatek słowem wstępu O pracy i życiu

Panie i Panowie Kilka słów o mnie i historii powstania blogu. Jestem 27-letnią mamą 5-letniej rozkosznej, a czasem nieznośnej dziewczynki i żoną 41-letniego Pana M. Nie złapałam go na dziecko, nie jest on milionerem, ani nawet kiedy się poznaliśmy nie był majątną i dobrze rokującą "partią". Ale za to był sobą - szczerym i do bólu bezpośrednim facetem mającym marzenia i rozkładające na łopatki spojrzenie. Po roku znajomości okazało się, że jestem w ciąży. Nie skakaliśmy co prawda z radości pod sam sufit, ale na wysokość szafek kuchennych już tak :) Skoro tak miało być - niech i tak będzie. Po drodze wydarzyło się mnóstwo ciężkich chwil, o których w innym wpisie. Chwil, które pokazały, że Pan M. jest naprawdę dobrym człowiekiem. Niekoniecznie może zaradnym, ale na pewno dobrym. Patrząc z perspektywy czasu mogę nazwać się wyrodną matką, średnią żoną, ale niestety w obu przypadkach przee (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Kiedy kończy się miłość ? Ja czyli kto

Dokładnie pamiętam dzień w którym po raz pierwszy zobaczyłam mojego męża. Nigdy nie wierzyłam w miłość od pierwszego wejrzenia. Zawsze uważałam, że to bzdury stworzone na potrzeby romantycznych filmów czy książek ale to co wówczas poczułam można właśnie do takiego uczucia porównać. Nie był to pierwszy chłopak, który zwrócił na siebie moją uwagę ale nigdy wcześniej ani później do nikogo nie poczułam czegoś takiego. Nawet nie potrafię tego opisać ale było to "jak grom z jasnego nieba". Jakby czas się nagle zatrzymał. Spojrzał na mnie a mnie przeszedł prąd i już wiedziałam, że to ten jeden jedyny. Jesteśmy już 16 lat po ślubie. Dla jednych dużo dla innym mało. Jak pewnie w każdym związku tak i u nas zdarzały się dobre i złe momenty. My przez te 16 lat przeszliśmy tyle, ze można by było obdzielić kilka związków. No ale nie o tym chciałam dziś pisać... Teraz po tych 16 latach mam wrażenie, że z wielkiego uczucia jakie (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Amok, zauroczenie,ból. moj-swiat-jego-swiat-nasz-swiat

Przyszedł październik, a w raz nim zmiany w moim życiu. Wszystko zaczęło się dużo wcześniej,ale ja nie miałam o tym pojęcia. Najpierw była obserwacja celu, czyli mnie, następnie zaproszenie na portalu społecznościowym. Rozmowa zaczęła sie niewinnie. "Znam Cie z widzenia", "Podobasz mi się", hmmm Ja też Ciebie kojarze( w innym przypadku nie przyjęłabym zaproszenia, nie mam tego w zwyczaju). I tak się rozwinęła znajomość, następnie była prośba o numer telefonu. Niezgodziłam się od razu,ale minęło kilka dni i go dostał,ale nie było tak,że od razu napisał ( nie próbuje się w żaden sposób tłumaczyć). Zaczęło się flirtowanie przez SMS i z perspektywy czasu na tym powinno się zakończyć. W moim związku już wtedy nie nalepiej się działo,ale nie skarżyłam się nikomu. Nie szukałam nikogo, sam się znalazł. W połowie października,bo długich namawianiach i moich wahaniach doszło do pierwszego spotkania( w sumie było ich coś koło 10,ale rozłożonych w czasie). Idąc pierwszy raz miałam (...)

Zobacz cały wpis na blogu »