On

Wpisy zawierające słowo kluczowe on.


« najpopularniejsze słowa kluczowe

Ona i On Kącik Poetycki - Zakątek dla rozkochanych w poezji

Ona i On   Mężczyzną i kobietą stworzył nas Bóg, (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Moje przygody moje marzenia Moje przygody moje marzenia

Hej :) ❤️ Każdy z nas ma tak, że marzy o Kimś tak intensywnie że wkoncu marzenia się spełniają. Tak samo Mi się przydarzyło. 2 lata temu moje życie obróciło się o 180 stopni. Nowe miejsce zamieszkania, nowi ludzie wokół. I On facet jak ze snu. Każda noc była marzeniem że będę leżec koło niego  stało się to moim numerem 1. Mijalismy się coodzienie, zwykle cześć a ja byłam mega podniecona. I tak minął rok kiedy On napisał że mam wpaść na winko wieczorem. Nawet nie wiecie co się wtedy działo że mna. Ubrana w najlepsze ciuchy ( 1 wrażenie najważniejsze) poszłam do niego. W sumie i tak mogłam iść ubrana w dresie, bo 2 minuty po wejściu ciuchy wylądowaly na podłodze 😀. Podniecenie jakie towarzyszyło podczas spotkania było tak ogromne, że prawie płakałam że szczęścia że spełniło się moje Marzenie. Że kochałam się z moim facetem ze snu. Wiedziałam że to nie ostatni raz, też mu było dobrze. Wiedziałam że znowu następnego dnia napisze, że znowu się spotkamy, że będzie znowu nam dobrze... Cdn (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Osoby w języku niemieckim Język Niemiecki

Osoby w języku niemieckim     osoby w języku niemieckim osoby w języku polskim     ich ja du ty er on sie ona es ono wir my ihr wy sie oni Sie Państwo   W przypadku imion musimy wiedzieć, czy ono należy do chłopca czy dziewczyny.   Dodatkowo, gdy poznaliśmy już osoby, musimy się nauczyć końców (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Kim jestem? Kim jest on? Jak to się zaczęło. Życie z psychopatą

Ja- Maria mam 29 lat, cudownego półrocznego syna Filipa i męża tyrana i psychopate. Jestem na urlopie macierzyńskim, wychowuje synaz prowadzę dom zwykła kura domowa.  On- Krzysztof, lat 37, ojciec mojego cudownego syna. Pracuje, w domu nie robi nic, zneca się nam nami psychicznie a czasem i fizycznie.    Zacznijmy od początku. Skąd znam się z Krzyśkiem i jak to się zaczęło.  Parę ładnych lat temu poznaliśmy się na wyjeździe służbowym. Ja, nie długo po zakończeniu długie związku i on. Nie wiedziałam o nim zbyt wiele, tak naprawdę nie wiedziałam nic.  (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
Ja,On,toksyczny związek Była zbyt twarda dla niego...

"On" - Brunet o piwnych oczach, który powalal mnie swoim usmiechem przy pierwszym i kolejnym spotkaniu... Z początku zwykła przyjaźń, która przerodzila sie w miłość (tak mi sie wtedy wydawało). Eh....te motylki w brzuchu, to szybsze bicie serca na jego widok, pocałunki przy ,których po prostu odlatywalam, totalnie wtedy byłam najszczesliwsza kobietą na swiecie!!!! Po prostu KOCHANA!

Zobacz cały wpis na blogu »
Znów to samo wszystko i nic

Hej to mój pierwszy wpis i w sumie niewiem jak zacząć . Nie będę się przedstawiać ani nic bo wolę być anonimowa. Od 7 miesięcy jestem z pewnym chłopakiem, tylko przy nim nie poczułam żadnego rażenia piorunem ani nic z tych rzeczy. Mało tego praktycznie non stop się kłócimy i czasami nie mam ochoty na niego patrzeć. Może to nie fajne co teraz powiem, ale często ostatnio myślę o swoim byłym, ba nawet często mi się śni. To ja z nim zerwałam ponad rok temu, ale wciąż mi go brakuje. Najgorsze jest to, że mieszka 700 m ode mnie z nową dziewczyna a ja tak często mam ochotę tam pójść i poprostu mu powiedzieć, że tęsknię . Powiedzcie co mam robić? Obecnego nie chce zranić ale to mega trudne . 

Zobacz cały wpis na blogu »
To znowu ja... poszukiwanie siebie

Witajcie:) Znowu wróciłam. Moja motywacja jest jak zwykle chwilowa. No cóż była i się zmyła. Powiecie jak to?ale czy jest sens,aby w ogóle na to odpowiadać?No normalnie była i się zmyła...Jestem normalnym człowieliem tak jak i wy...błądzę...mam postanowienie (o super czy to znaczy,że to cel?)Jasne,że to cel jednak tak jak i wy w natłoku życia codziennego jestem zmęczona, poddaję się  i nie mam siły by iśc dalej tą drogą ok, upadam...bo postanowienie poprawy odsuwam na dalszy plan. Czy to ma sens? Owszem ma, ponieważ wrócę po niego z większą siłą i zaparciem...Potrzebuję tylko czasu...Czasu? Ile?- Otóż tyle ile będzie potrzeba,aż w końcu zrozumiem, że to, co robię,nie robię dla koleżanki, rodziców,chłopaka - tylko siebie. A wy jak się motywujecie do działania? Pomóżcie- proszę :)

Zobacz cały wpis na blogu »
nie chce wiedzieć Między palcami...

Przyszło dzisiaj do nas pewne straszydło. Takie, którego niby trzeba się pozbyć, ale to wszystko w kwestii potrzeb. Rozsiadło się, rozochociło i zaczęło swoje rządy wprowadzać. Niby mnie to nie obchodzi, ale nie lubie jak ktoś jej inteligencji i wizerunku uważa, że może mną rządzić. Nie lubię tego strasznie. Przyszło i poszło a potem były tłumaczenia a po co, a dlaczego... Tego nie lubię bardziej niż wizyt tego straszydła.

Zobacz cały wpis na blogu »
Gdzie mój zdrowy rozsądek ? "Z" czy "bez"?

Gdzie mój zdrowy rozsądek ? Miałam wrażenie, że stoje dość twardo na ziemii. Nie umoszę się w chmurach i zawalam głowy niewłaściwymi i z kosmosu wyciagniętymi sprawami. Ale wiek dojrzewania faktycznie zrobił swoje. Burza jaka we mniei powstała poprzewracała wszytko. Zaczęłam zauważać, może nie tyle co chłopaków co ich podejście do mnie i innych dziewczyn/kobiet. Ich mimikę, gestykulacje i słowa, dokładnie wszytkie słowa. Analiza, interpretacja- bez tego się nie obyło. A gdy już miało się to do mnie to umarł w butach. Tyle niepotrzebnych myśli, przemysleń. Tylko tak właściwie to po co ? To mnie dręczy, niby wiem że nie powiennam ale jednak cały czas w głowie siedzi jakiś Pan Nieznajomy, który zapewne w ogóle nie ma o tym pojęcia, jestem tylko dla niego kolejną osobą którą spotkał. A ja łudzę się i marzę, myślę. Jednak coś we mnie wie że powinnam coś z tym zrobić, zagadać, cokolwiek. W końcu jeśli nie spróbuje to się nie dowiem. Ale jednak siedzi we mni (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
nigdy wiecej cz.1

Siedziala samotnie w pustym pokoju, w zimnych dloniach trzymajac kubek goracej herbaty. Wpatrywala sie w okno. Samotnosc.... od tamtego czasu byla tak bardzo samotna.. to jego wina...pojawil sie tak nagle siejac zamet w jej zyciu... postanowil pojawic sie zmienic jej zycie w koszmar I zniknac...tak bez slowa wyjasnienia. Siedziala w fotelu myslac o tym co sie dzieje wokol niej ... deszcz dodawal Jej otuchy. Uwarzala ze lzy to slabosc, ze nie warto jej okazywac, ze czlowiek ktory placze jest slaby I nic nie warty..a przeciez wlasnie plakala, a niebo wraz z nia. W tej wlasnie chwili umarla czastka jej duszy .. wlasnie w tej chwili poprzysiegla sobie to ze juz nigdy nie da sie skrzywdzic, ze juz nigdy nie zaplacze, a ten ktory ja skrzywdzil zaplaci za swoje czyny.. ze juz nie zrani zadnej kobiety....nigdy wiecej.

Zobacz cały wpis na blogu »
milczac Milcząc

No i miałam rację pisząc, że dzisiaj się odezwię....odezwał się, tj puścił sygnał - nie wierzę, że pomylił numery.... w każdym bądź razie ja nic z tym nie zrobiłam.... choć w pewnej chwili zamarłam.... dobrze, że nie ponowił próby, choć minęła zaledwie godzina.... więc jeszcze wszystko jest możliwe.... a ja.... a ja.... pomimo, że ON siedzi we mnie, tak uparcie..... nie chcę wracać do tego co było, nie chcę wracać do czegoś co kiedyś pragnęłam z nim stworzyć....ten czas bez niego uświadomił mi, że ON nigdy nie traktowałby mnie tak jak na to zasługuję, czuję, że krzywdziłby mnie swoim zachowaniem.... bo ON taki jest..... zachowywałby się tak samo jak względem swojej żony.... a nie tak dawno łudziłam się, że ON się dla mnie zmieni - naprawdę miałam taką nadzieję, realistyczną....ale to tylko moje wyolbrzymienie.....tak się przecież dzieję kiedy czegoś bardzo pragniemy, idealizujemy to..... nie patrzac na prawdziwą twarz osoby, z którą chcemy być. Obawiam się tylko, że nigdy nie będę w stanie (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
milczac Milcząc

Moja obsesja by się z nim skontaktować powróciła. Większości czasu myślałam żeby chwycić za telefon i wykręcić do niego numer telefonu....nie mam pojęcia po co....ale to pragnienie było tak silne, ze mało nie brakowało bym uległa..... rozsądek jednak zwyciężył.... bo w innym przypadku wbiłabym sobie gwóźdż do trumny.... choć i tak jestem pogrzebana żywcem.... mimio, że jest światełko w tunelu...widzę je.... ale czy starczy mi odwagi, samozaparcia by iść w jego kierunku..... ta jasność powoduję, że uśmiecham się...chcę tego.... ale ON, mój książę..... nie mogę, nie potrafię czy też nie chcę się od niego uwolnić.... mętlik znów zapanował w mojej głowie....chcę wszystko poukładać, posegregować, by móć żyć....tak, chcę żyć.... chcę być znów szczęśliwa....

Zobacz cały wpis na blogu »
Bez tytułu o miłości...

Coraz częściej zaczynam myśleć o Ł. nie wiem dlaczego, powinnam cieszyć się że nie dręczy mnie juz a ja tymczasem się martwię .

Zobacz cały wpis na blogu »
milczac Milcząc

Raz po raz spoglądam na księżyc..... nie tak dawno był moim sprzymierzeńcem.....właśnie pod osłoną nocy mój książe skradał się do mnie.... by o świcie mnie opuścić.... by za moment do mnie powrócić.... tak dobrze mi znane to uczucie, które mi wtedy towarzyszyło....odczuwam teraz.... patrzę się na niego i uśmiechem przywołując myśl o nim....lęk....dziwne podniecenie....ta otoczka....noc.... tylko ona była dla nas.... kilka godzin, które skradliśmy dniu były najcudowniejszymi godzinami...marzyłam tylko o nocy.... o nim.... o nas.... bo wiedziałam, że wtedy będzie ON mój a ja jego..... ale blask jego słoneczka skutecznie ściągnął mnie na Ziemię.... oślepia.... a jego promienie przebijają mnie jak ostry strzylet..... zadjąc dotkliwy ból.... Wiem, że nie jest tam od tak.... bo spać nie może.... biorę do świadomości myśl, że ON juz o mnie nie myśli....że to co było, przeminęło...od tak...tak szybko jak sie pojawiło.... została tylko noc.... nie po to by z tęsk (...)

Zobacz cały wpis na blogu »
:-) Carpe diem... Panta rhei...

On jest mój.... :-)))))

Zobacz cały wpis na blogu »